Monday, January 30, 2017

Wywiady Klubowe: Rozmowa z Agnieszką Malonik Taggart

Klub Polki na Obczyźnie, a własciwie jego reprezentanci/reprezentantki są (prawie) na wszystkich kontynentach. W dzisiejszym Wywiadzie klubowym ponownie odwiedzamy Afrykę.

Tam własnie, w Republice Południowej Afryki, mieszka Agnieszka Malonik Taggart.


Agnieszko, gdzie jest Twoje miejsce w Polsce - skąd pochodzisz?

Urodziłam się na Dolnym Śląsku, w miasteczku Bolesławiec, który opuściłyśmy z mamą, gdy miałam chyba niecałe dwa lata.
Zamieszkałyśmy w wiosce niedaleko Kielc z babcią i dziadkiem, rodzicami mojej mamy, która wtedy już nie mieszkała z moim ojcem. Odeszła od niego przez jego nawyk alkoholowy (wtedy, w tak młodym wieku nie był to jeszcze alkoholizm, ale tym się stał później).
Później już tylko we dwie z mamą zamieszkałyśmy w Kielcach ze względu na pracę mamy i lepsze perspektywy dla nas obu. Jeszcze później, już po paru latach w Londynie i z powrotem w Kielcach, przeprowadziłam się do Warszawy. I choć w Kielcach spędziłam dużo więcej lat, to jednak chyba Warszawę uważam za swoje” miasto nieco bardziej niż Kielce.

Jak dawno temu wyjechałaś z Polski?

Po raz pierwszy wyjechałam z Polski do Londynu tuż po szkole średniej. To był sam początek lat 90., potrzebowaliśmy wtedy jeszcze wiz.
Mimo trudności z wjazdem do UK w tych latach to był dobry czas na emigrację - więcej pracy i zarobki chyba relatywnie wyższe.
Nie miałam trudności z zarobieniem na szkołę i podróże (bo już wtedy zdążyłam złapać bakcyla), a na nic więcej jakoś pieniędzy nie potrzebowałam.
Po 8 latach takiego „nicnierobienia” stwierdziłam, że jednak na dłuższą metę nie bardzo da się tak żyć i… wróciłam do Polski.
Ponownie z Polski wyjechałam po kolejnych kilku latach, w roku 2007 do RPA, gdzie mieszkam obecnie.


Kraj/ kraje / przyczyna Twojej emigracji to...

Przyczyna wyjazdu do UK była chyba nuda – bardzo chciałam podróżować, a w Polsce w latach 90. jeszcze nie bardzo można było zarobić na międzynarodowe podróże, zwłaszcza mając 20 lat ;-) Do RPA natomiast zostałam wysłana przez firmę w ramach rozwoju kariery, no i dlatego, że wiedzieli, że z moim zamiłowaniem do podróży i egzotyki nie wystraszę się tego pomysłu.
Jednak znaleźć się w obcym kraju to jeszcze nie emigracja. Nawet związek z moim teraz już mężem o tym nie przesądził.
Dopiero gdy urodził się nasz syn, na poważnie zaczęłam rozważać taką możliwość.

Nasze życie w RPA ma wzloty i upadki, to nie jest łatwy kraj do życia (choć na wakacje, a nawet 2 czy 3-letni kontrakt bardzo polecam).



Kilka słów o Twoim wykształceniu...

W Polsce skończyłam ekonomię, z nastawieniem, że w dzisiejszych czasach nie zaszkodzi, a pomóc może. Pomogła, nawet bardzo.

Czym zajmujesz się na co dzień?

Jestem dyrektorem zakupów – w dużym skrócie jestem odpowiedzialna za wszystko, co kupuje firma, w której pracuję, od materiałów do produkcji, poprzez usługi dystrybucji i transportu, aby produkt dotarł do klienta, aż po usługi marketingowe, typu organizacja kampanii reklamowych czy współpraca z mediami. Dość szeroki zakres, jeśli chodzi o zakupy, dlatego moją domeną są materiały, a usługi na zasadzie projektów. Obejmuje to wszystko takie aspekty jak negocjacje, kontrakty, opracowywanie procedur dotyczących zakupów i płatności, no i oczywiście wybór i współpraca z dostawcami i resztą firmy.


Twoje hobby - co lubisz robić w czasie wolnym?

Od zawsze lubiłam podróżować. Tyle że jak się ma prace i rodzinę, to tego czasu na podróże nie jest za wiele, poza tym podróż we trójkę, zwłaszcza z niezbyt dużym jeszcze dzieckiem to nie to samo, co spakowanie plecaka, kupienie biletu j samotne wyruszenie w podróż. Wiec siłą rzeczy podróżuję mniej, niż sama bym chciała. Niedosyt wypełnia nowo odkryta pasja do fotografii – lubię robić zdjęcia natury i zwierząt (w RPA nietrudno o ciekawe obiekty) oraz zdjęcia nocne – księżyc i gwiazdy, które wymagają dość intensywnej obróbki, aby wydobyć z nich kolory i głębię. Lubię bawić się światłem, kolorami, warstwami zdjęcia. Tych technik dopiero się uczę.
Poza tym posiadam motocykl, na którym od czasu do czasu jeżdżę, a mąż próbuje zarazić mnie pasją do wędkarstwa!


Z czego jesteś dumna?

Ze swojego życia do tej pory, ze swojej rodziny i pracy. Zawsze byłam szarą myszką, przeciętną do bólu. Jakoś niespecjalnie mi zależało, aby ponad przeciętność się wybijać.
Poza tym jestem też perfekcjonistką, to co robię, musi być zrobione dobrze. I w pewnym momencie ludzie, a konkretnie moi pracodawcy, zaczęli to doceniać.
I tak krok po kroku udało mi się znaleźć tu, gdzie jestem – super rodzinka, fajna praca z niezłymi zarobkami i ogólnie dość fajne życie!



Kiedy zaczęłaś pisać bloga i o czym piszesz na swoim blogu?

Po raz pierwszy zaczęłam pisać tuż po przyjeździe do RPA, w 2007 roku, tylko dla siebie i najbliższych. Takie sobie pitu-pitu. Po jakimś czasie przestałam - nie miałam pomysłu na bloga.
Ponownie zaczęłam pisać chyba ok. 2013 roku, po serii wiadomości na FB z pytaniami o życie i podróże po RPA. Zdałam sobie sprawę, ze w blogach pisanych po Polsku jest olbrzymia luka jesli chodzi o Afrykę.
Na początku mój blog miał mały zasięg, ale sytuacja bardzo się poprawiła po AMA na Wykopie i (przyznaje się bez bicia) kilku wpisach pod publikę”.
Pisze o podróżach, kosztach życia (mając na uwadze głównie ekspatów z Polski), bezpieczeństwie, zwyczajach i głównych wydarzeniach RPA.
Czasem wrzucam jakieś własne przemyślenia odnośnie tematów niezwiązanych z RPA, ale na ogół staram się trzymać tematu Afryki, z dużą przewagą RPA.



Czym jest dla Ciebie Klub Polki?

Klub Polki jest miejscem, w którym mam kontakt z innymi dziewczynami (i naszym 'rodzynkiem', Piotrem) z podobnym do mojego podejściem do życia i spojrzeniem na świat – pozytywnie nastawionych (i często pozytywnie zakręconych), wspierających się nawzajem.
Miejscem w którym nawzajem się inspirujemy i wymieniamy doświadczeniem czy poglądami.
Bardzo chciałabym poznać wszystkich osobiście, ale niestety, póki co, z racji lokalizacji trochę opornie mi to idzie. 😊

Co jeszcze chciałabyś nam powiedzieć o sobie?

Jest taki żart, w którym pesymista mówi, że gorzej już być nie może, a optymista mu odpowiada, że z całą pewnością może. 😉
Ja jestem tym optymistą! Zawsze staram się widzieć pozytywne aspekty każdej bez wyjątku sytuacji i zamiast narzekać, wyciągać wnioski na przyszłość. Jak mi się coś nie udaje, próbuję ponownie, ale nie próbuję do skutku, bo wychodzę z założenia, że nie każdy musi być we wszystkim najlepszy. Zamiast walczyć ze swoim brakiem zdolności w jakimś kierunku, lepiej rozwijać to, w czym jesteśmy dobrzy.
Poza tym kocham wino i jedzenie, co nie zawsze idzie w parze z moim ogólnie zdrowym stylem życia – w efekcie mam fazy, na jedzenie i na spalanie - taka trochę huśtawka, ale dla mnie działa, bo staram się nie nie przesadzać ani z jednym, ani z drugim. Fazy jedzeniowe występują w okolicach świąt i wakacji, jak wracamy to w ruch idzie siłownia i asceza jedzeniowa!


AGNIESZKA MALONIK TAGGART / RPA
 Blog Agnieszki: W Krainie Tęczy

Agnieszko, dziękujemy za spotkanie i Twoją opowieść!

Muszę przyznać, że każde spotkanie z naszą Klubowiczką sprawia mi radość - cieszę się, że mogę poznać trochę bliżej kolejną Polkę na Obczyźnie i dowiedzieć się, kim jest autorka bloga, który z zainteresowaniem odwiedzam.

A jakie są Wasze wrażenia?

PS
Gdzie zawiedzie nas następny Wywiad Klubu Polki - dowiecie się już w pierwszej połowie marca.



Thursday, January 26, 2017

Our Cosmetic Experience: December


This year I am going to write more about the cosmetics which have used/tried. Some people call it a 'bottom project' but since the word 'bottom' has different meanings in English, I call my post series 'Our Cosmetic Experience'. To be more specific, every month, having emptied a container/containers of a certain product/products, I am planning to tell you what we think about them - what our opinion about them is (some products are consulted by my husband as well).

Please, take note that our opinion on the cosmetics is influenced by our personal skin/beauty profiles. You can check out my cosmetic profile here

The first post of that kind is connected with the three types of balm which we finished using Last December.


1.  I have already written about the hand cream by Neutrogena. Its rich formula helps the very dry, cracked and rough skin. The cream consistency looks more like a transparent gel to me. It is quite quickly absorbed by the very dehydrated skin. My hands are only a bit on the dry side so, every time when I needed to use the hand cream, I only applied a little of it. Otherwise, my hands were covered with a sticky film of the cosmetic, which I did not like. It all made the cream very efficient and last really long.
This kind of hand cream brings relief to the hands if they happened to be exposed to the cold winter weather conditions.

 The tube contains 2 oz/56g of the hand cream
Price:  $3.96 at Walmart*
$4.99 at Walgreens*

* online stores prices 

Our pros
- good for very dry and cracked skin - improves its condition,
- efficient,
- unscented,
- good price.

Would we buy it again? I do not know.

2. We happened to receive the sample of Gold Bond Ultimate Hydrating Lotion when we purchased a totally different item.


I could see it was a 'for man' product but I wanted to try it too. As soon as I spread it on my hands, I could smell a pleasant, cologne-like fragrance. At the same time, I thought to myself: ' What a nice, manly scent!'. Apart from that, I could see how nice it felt on the skin as well.

The lotion has a smooth consistency which spreads on the skin easily and evenly. The lotion is quickly absorbed as well. After the application, the skin appears smoother and pleasantly hydrated.

The lotion smells really manly/fine but (unfortunately to me) it defines the cosmetic as a man's body care item.

According to the information on the tube, the lotion can be used as body, hands and face moisturizer. We did not try it on the face, though.

What I found interesting

The formula of Gold Bond Ultimate Hydrating Lotion is enriched with:
  • glyceryl stearate - which gives the skin smoothness and softness,
  • dimethicone - skin conditioning agent,
  • aloe barbadensis leaf juice,
  • hydrolyzed rice proteins,
  • silk amino acids,
  • panthenol,
  • hydrolyzed jojoba esters,
  • magnesium ascorbyl phosphate (Vitamin C),
  • tocopheryl acetate (Vitamin E acetate),
  • glycerin.

All in all, we liked the sample so we bought a regular size of the Lotion.

The tube contained 0.75 oz/21 g  of the body lotion

3. Dermasil Body Balm - we like it. I used it to treat my hands and feet as well. The opening of the tube is big enough, which makes the dosage of the lotion really convenient. The formula of the cream is rather thick but soft as well. However, while applying it, sometimes I had a feeling the lotion spread not evenly on the skin of my body so I had to reapply it. Regrettably, it made the lotion last shorter.

On the other hand, I really like some of the lotion ingredients:
  • sunflower seed oil,
  • geranium maculatum oil,
  • lecithin,
  • borago officinalis (starflower) seed oil,
  • ascorbyl palmitate - a fatty acid obtained from ascorbyl acid/Vitamin C,
  • sweet almond oil,
  • sandalwood oil,
  • rosa damascena extract,
  • vanilla planifolia fruit extract.
 All in all, good quality considering a very low price.


 The tube contained 10 oz/296 ml  of the body lotion
Price: $1 at Dollar Tree

Our pros:
- paraben free,
- good for dry skin - body, hands and feet, 
- hypoallergenic,
- inexpensive.
 
 Would we buy it again? Yes.
 

Monday, January 23, 2017

More Calendars & Giveaway

We have got more calendars for the year 2017 and I do like them all.

Here they are!

1. Pocket calendar/booklet issued by BoysTown
Starts with January 01/2017
Ends with February 28/2018
Size: around 6 inches x 4 inches / 15.5cm x 10cm


 2. Wall calendar with cute pictures of (rescued) cats and dogs + their stories.
The calendar was issued by ASPCA (American Society for the Prevention of Cruelty to Animals).
Size: 8.5 inches x 10.7 inches / 21.7 cm x 27.5 cm





3. Wall calendar with photos of lovely landscapes issued by Easterseals.
This calendar is a bit smaller than the one with pets.
Size: around 7.2 inches x 7.1 inches / 18.2 cm x 18.1 cm 




All the calendars are very nice - I would keep them all but since we have already got some other ones (I wrote about them in a January post), I would like to share them with someone who needs a calendar for 2017. I am going to give away the three calendars - one calendar daily. To take part in the giveaway, please check up my Facebook page (starting tomorrow). If there is more than one person per day interested in getting a free calendar, I will draw the name of a winner.

Hope you like the calendars too. It would be a pity if they were stored in a drawer only instead of being displayed.

Tuesday, Wednesday, Thursday this week - just leave a comment under a daily calendar post on my Facebook page.



2016 Memories in Pictures by Klub Polki

2016 was a year with Klub Polki na Obczyźnie (The Polish Lady Abroad). It was a good year - full of common club projects, blogging ideas inspirations and mutual support. We found new friends in the Club as well.

Here are some recollections of the past year caught in pictures - check out The 2016 Gallery by Klub Polki.

We are there too. 👩



Thursday, January 19, 2017

My Music ABC: K (update), L, M & N


I do not know why I forgot to mention KING CRIMSON in my previous K related 'My Music ABC' post.

They are my most favorite K of all! Sophisticated compositions and lots of emotional, calm pieces. Some are quite dramatic as well (e.g. Starless).

In the 80s I taped their albums (thanks to the Polish Radio Program/Station 3). I did not follow their later career/ albums. Anyway, Lizard is the album by King Crimson which I like best. A multidimensional compilation of divine note lines and the singer's voice/interpretation.

There was also a Polish progressive rock band KLAN - they were often called 'fathers of the Polish rock'. I can still remember two of their songs listed in My Hit Parade below this post.

I like the video made by some Polish students of Automatics much later than the song (1970) was written.


LED ZEPPELIN - yes, of course, but only their studio albums. Their life performances (e.g. the ones showed in the movie The Song remains the Same) do not appeal to me at all.


LEONARD COHEN - I happened to miss mentioning him and his music when I wrote the C letter post.
I learned about his songs in the early 80s, thanks to the Polish artist Maciej Zembaty who translated Cohen's songs and sang the Polish versions (Polish Radio Program 3 again). Then I started my interest in the original music creations by Cohen. It is a very special kind of musical expression and artistic presentation. However, as it is with all the music which I listen to, I like the songs by Cohen by I could not listen to them only all the time.

LIVIN' BLUES (a Dutch blues band). They performed in Poland too and I had an album with their songs. Some of them I quite liked as well.


METALLICA - a big Yes! I like their older albums best.

I used to have a cassette with my favorite album by Metallica - Ride the Lightning.

The songs which I like most? For example: For Whom the Bell Tolls, The Thing That Should Not Be, Welcome Home (Sanitarium), Orion, One, The Unforgiven, Nothing Else Matters.

I can hear European rock roots in Metallica's songs - rough but great notes. Probably thanks to Lars Ulrich and his European background. What I mean is that most American rock music and rock riffs seem much softer. I grew up listening to European/ British music/bands and their rougher sound is what I personally prefer and find more interesting. That is why I hardly ever mention American music groups in my posts. Do not get me wrong, it does not mean that I do not listen to American singers at all. On the contrary. However, most of my music favorites are connected with Europe anyway.

And that is why, the next on my list is THE MOODY BLUES (a Dutch band again), particularly some of their songs including Nights in White Satin. No special memories connected with it - just the music itself.

Classical M

I need to mention Polish composer STANISŁAW MONIUSZKO - known as 'the father' of the Polish opera.

Finally, a note about the N - NAZARETH - from Scotland. In the past, I used to dislike all the sweet pop bands, including the sugary hits by Nazareth. I always liked their This Flight to Night, though.


K

King Crimson
Lizard (album) 
In the Court of the Crimson King (album)
Starless (from the album Red)


Kansas - Dust in the Wind

Klan
Automaty / Machines
Z brzytwą na poziomki / With a Razor for Wild Strawberries


L

Leonard Cohen
Everybody Knows
Take This Waltz
Suzanne
I'm Your Man


Led Zeppelin
Kashmir
I Can't Quit You Baby
Whole Lotta Love
Dazed And Confused
Immigrant Song
I'm Gonna Crawl
... and many other ones


Livin' Blues
Shylina
Blue Breeze

M
Metallica
Ride the Lightning - album 1984/85
Master of Puppets - album 1986/87
...And Justice for All - album 1988/90
Metallica - album 1991/'95


The Moody Blues - Nights in White Satin

Gary Moore
Still Got the Blue
Midnight Blues
All Your Love

Classical M

Moniuszko - Straszny dwór / The Haunted Manor (opera), written in 1861
Mozart
Eine Kleine Nacht Music
German Dance #1 in D major KV 605


N
Nazareth
This Flight Tonight
Where Are You Now?
Dream On


Tuesday, January 17, 2017

Movies Monthly: December 2016

What was on in December?

Vikings came back - according to us - with, so far, the most interesting season of all.

We watched a couple of the new MacGyver episodes. Just to see what the new series is like. Well, the main character looks as if he was 17 or 19 years old. When did he manage to learn all the MacGyver's stuff? The plot in the current series seems to be more developed than in the old one, with more characters around. It was interesting in a way. However, we preferred when each episode was a closed chapter. Thanks to that, if you missed a few episodes or watched them in a random order, you did not miss anything.

I did not like the visuals (additional info on what MacGyver did or used) added in the new series. Such visual elements seem to be common nowadays - written text messages, phone screen shots and such. I am not keen on that type of graphic effects in a movie as I find them disturbing/interrupting. My mind works more independently and less schematically than an iPhone - I do not need to see the text of the messages or somebody's face on the phone communicator, I am able to imagine things and understand them without a written tip given a movie screen.

All in all, the only real MacGyver is the original one.


Our shows of December were:

813. Judgement Night - 1993 (action, crime, drama), with Emilio Estevez.
815. Celtic Woman - Home for Christmas Concert in Ireland - a best Christmas show on our list.


822. The Age of Adeline - 2015 (drama, fantasy) - quite an interesting story.

850. Child 44 - 2015 (crime, thriller) - a very different detective story - set in the Soviet Union. With a very different detective (different from the other ones we watched).

854. Christmas with the Mormon Tabernacle Choir - another great music concert.

860. Hollow Crown -The War of the Roses: Richard III - a play by BBC - with a stunning role created by Benedict Cumberbatch.

873. Shaolin - 2011 (action, drama) - we thought it would be another movie with Jackie Chan - more or less similar to all the other ones - full of funny scenes and his adventures but Shaolin is not that kind of movie at all. Although J. Chan appears in it, his part is a minor one (well, yes, a few funny gags too). All the movie is about something else - without Chan's participation as the main actor. Chinese production with English subtitles - certainly worth watching.

In case if you do not know what the numbers next to the film titles mean - in December, we finished our 2016 counting project.

The results:
in the year 2016, we watched 878 various shows including different kinds of films, music concerts, documentaries, natural history shows, cartoons, and others. We would have watched more if we had not traveled in November.

This year I am planning to continue my Movies Monthly report, but I am not going to count the programs anymore.

How many movies did you watch last year?



In The Kitchen With Tobo: Our Microwaved Peanut Brittle

In The Kitchen With Tobo: Our Microwaved Peanut Brittle: My husband likes peanut brittle so we bought it from time to time. Once, I wanted to taste the purchased treat (I had not eaten any pean...



Saturday, January 14, 2017

Wywiady Klubowe: Rozmowa z Agnieszką MP

Witam Was w 2017 roku. Mam nadzieję, że będzie on dobry dla nas mając na mysli osoby należące Klubu Polki na Obczyźnie, jak i Czytelników naszych blogów - klubowego i osobistych.

Dlaczego Wywiady? Moją intencją jest przybliżenie nam wszystkim Polek należących do wymienionego wyżej Klubu, byśmy mogli dowiedzieć się troche więcej o tym co kryje sie za nazwami blogów, imionami, czy pseudonimami, który pojawiają się na stronach blogu Klubu Polki na Obczyźnie - kim są osoby, których artykuły są tam publikowane.

W pierwszym styczniowym Wywiadzie spotykamy się z Agnieszką MP. Cóż nam powie o sobie?


Agnieszka w Hawanie

Gdzie jest Twoje miejsce w Polsce?

Pochodzę z małego miasta, które położone jest w Karkonoszach tuż przy polsko-czeskiej granicy. Całe dzieciństwo to tam chodziłam na nogach, żeby zdobyć ulubione słodycze. Uwielbiam wracać do mojego rodzinnego miasta, piękna okolica i moja rodzina to to, co mnie przyciąga tam kilka razy w roku.

 Jak dawno temu wyjechałaś z Polski?

Mieszkam w Szwajcarii ponad 5 lat. Dwa pierwsze lata mieszkałam w Bazylei, a od ponad trzech lat żyję w małym miasteczku Adliswil, które znajduje się pod Zurychem.

Co było przyczyną twojej emigracji?

Do Szwajcarii wyjechałam przypadkowo. Koleżanka ze studiów mojego chłopaka napisała, że zwalnia się jej miejsce i zaproponowała znajomym złożenie CV. Zaryzykował, dostał się i postanowiliśmy spróbować. Nie żałuję 🙂

Zorza w Tromso

Klika słów o twoim wykształceniu...

Z wykształcenia jestem socjologiem i doradcą zawodowym, ale od lat pracuję w kulturze. Aktualnie w muzeum. To z tą branżą wiążę swoją przyszłość, bo taka praca daje mi radość i spełnienie. Nie pracuję aktualnie na etat, dzięki czemu mogę również rozwijać mój kanał i podróżować.

Rheinfall - największy pod względem przepływu wody wodospad w Europie

Czym zajmujesz się na co dzień?

Pracuję, robię filmy i zajmuję się domem. Staram się każdy dzień spędzać kreatywnie, szukać nowych zajęć i doskonalić się w tym, czym się zajmuję.

Twoje hobby? Co lubisz robić w czasie wolnym?

Mam to szczęście, że moja praca jest moim hobby, a to, co robię w wolnym czasie - nagrywanie i montowanie filmów - odpręża mnie i zapewnia kreatywną rozrywkę. Uwielbiam też czytać książki - najchętniej horrory i biografie. Lubię też oglądać filmy dokumentalne i poznawać nowe rzeczy. Jestem też muzycznym świrem i bardzo często chodzę na koncerty - dopiero wtedy czuję, że żyję 🙂

Sion w Szwajcarii

  Z czego jestes dumna?

Jestem dumna z tego, że potrafię stworzyć rzeczy, które sprawiają radość innym - czy to w pracy w formie spotkań i warsztatów, czy na moim kanale, kiedy dodam nowy film, czy w codziennym życiu. Jestem bardzo szczęśliwa, kiedy ktoś pisze mi, że skorzystał z mojej rady, którą zobaczył w filmie i sprawdziła się, bo zobaczył piękne miejsce lub ułatwił sobie życie 🙂

Agnieszka i Wielki Kanion

Kiedy zaczęłaś pisać bloga / o czym piszesz na swoim blogu?

Bloga zaczęłam pisać dokładnie 2 lata temu - nazywa się Kultura po szwajcarsku - to na nim piszę recenzje miejsc i relacje z wydarzeń odbywających się w Szwajcarii. Po pół roku istnienia bloga postanowiłam zacząć nagrywać filmy na YouTube. Długo nie umiałam znaleźć formy, w jakiej widzę siebie i swój video blog. W końcu się udało - pokazuję na nim ciekawe miejsca w Szwajcarii, opowiadam o życiu tutaj oraz w serii TRAVELOVE zabieram widzów w podróże - przez ostatni rok zwiedziliśmy razem Arktykę, U.S.A., Hiszpanię i Kubę. Filmy wychodzą coraz lepsze i to nie tylko za sprawą lepszego sprzętu, ale też ciągłej nauki i obserwowania lepszych ode mnie. Od kilku miesięcy zdecydowanie skupiłam się na nagrywaniu i to w tym czuję się lepiej, dlatego postanowiłam dalej rozwijać swój kanał.

Czym jest dla Ciebie Klub Polki?

Klub Polki na Obczyźnie to miejsce, w którym są osoby takie jak ja - tęskniące za domem, ale kochające swoje nowe miejsce do życia, wciąż w biegu, mające podobne problemy związane z emigracją, wspierające się nawzajem. To miejsce pełne ciepłych, pełnych serca kobiet (i jednego, wyjątkowego mężczyzny - który świetnie się odnalazł w naszym gronie), u których zawsze można liczyć na wsparcie. Pomimo że nie wszystkie znamy się osobiście i często dzielą nas dziesiątki tysięcy kilometrów to czujemy się jak dobre koleżanki.

Co jeszcze chciałabyś nam powiedzieć?

„Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.
Mark Twain


AGNIESZKA MP / SZWAJCARIA

Strony Agnieszki:
Vlog: YouTube
Facebook: Agnieszka MP Vlog 
Instagram: @agnieszka_mp
Blog: Kultura po szwajcarsku 


Podróżujmy, śnijmy i odkrywajmy więc! Do Siego roku!

PS

Kolejny Wywiad Klubu Polki zawiedzie nas w zupełnie inną część świata. W którą? Więcej o tym już wkrótce!

Zapraszamy na spotkanie z kolejną Panią z Klubu Polki już pod koniec stycznia.


Tuesday, January 10, 2017

My Cosmetic Side: Inner Beauty


If you were to name a beautiful person, whom would you think about? Would it be a model, an actress or another celebrity?

Some time ago, we watched a movie in which its main character, a man, had an unusual ability. Thanks to some spell, he could see all the people according to what their personalities were. Good people appeared to him as extremely beautiful and attractive physically. He simply did not see their real bodies or any imperfections on their faces. He saw what was hidden - their inner selves. At the same time, all the men and women who were bad or dishonest looked ugly in his perception.

There is an old Polish saying 'jak cię widzą, tak cię piszą', which means, more or less, what you look like is what people think of you. There is much truth in it - appearance most often determines how other people see us and what they think about us/ what they think we are. Obviously, such generalization may be misleading and unfair. Well, logic - the science - says: generalization is an error of logical thinking. Not all men who wear suits and are handsome are good persons. Not all women who are well-groomed and wear nice clothes are empty-headed. We could see quite an example of such misjudgment in 'Legally blond' for example. And I also have happened to experience similar underestimation as well.

I like wearing elegant clothes. On my blog, I sometimes write about beauty products - according to myself looking good means feeling good. That is why, in my opinion, we need to take care of ourselves - meaning body and general look. However, it is not the only thing which matters to me. Being a good person is of equal importance.

One may say, it is hard to find good men/women or that there are few good people. Maybe a reason why they are not recognized easily is that a good person does not brag: look at me, how good I am. They simply keep it to themselves.

What I have learned in my life:
  1. The ones who tend to talk a lot about how hard they work, how great they are - although they usually do little or nothing at all - are often regarded as better workers and are more recognized/appreciated by others. The ones who really work hard and are honest but do not talk about it are not noticed. Most often they are underestimated - which is rather sad.
  2. Some people chose to surround themselves with such talkers mentioned above and/or with people of certain status. Why? To be able to brag and impress others: I know X, he/she is a writer/a son of a popular actress/ manager of company Y/ a wealthy executive/ an artist and so on. Nobody is interested/would be impressed with: I know X, she/he is such a good person.
Regrettably, being decent and kind does not make a person socially attractive. Does it mean, it does not pay off to be good ad honest? I believe it does. The good/evil we do, good or evil thoughts we send 'in space', toward other people come back to us in one way or another.

Anyhow, I neither care for guys #1 (talkers) nor #2 and I do not enjoy being around them. Actually, I avoid such contacts if I can.

Someone may be a very pretty fashion model and it is OK - the outer beauty is what matters in such a job. However, a tidy look and well-groomed appearance - despite any physical imperfections + being good, sincere and upright - this is what beautiful means to me. I am not perfect, well, nobody is, but I try to improve myself. Meaning my inside also not my look only. Not popular? Naive? Boring? Maybe but I do believe a nice face and smart clothes is not enough to make someone truly attractive/interesting. Beauty comes from within as well. And the greatest of all is when the two - inside and outside beauty are combined together. Unfortunately, it is much easier to hide an ugly personality than physical defects. Unfortunately, because we do not have that ability to see the real beauty of a person as the movie character (mentioned at the beginning of this post) could.

Let's be beautiful - not only outside but inside as well.

Friday, January 6, 2017

2017 Calendars

This post is my reply to the Calendar post by Dorota.
Yes, I like calendars too!

At the beginning of the New Year, we all hope for the best. The calendars are still so empty - with every single day waiting for its story.

These are my calendars for the year 2017 - all of them are gifts which we received from family and other friendly people.

Wall calendars

Flowers - issued by an organization which provides various services for people with autism and other disabilities



The Year with Our Lady of Fatima - a gift from mom

The calendar issued to commemorate the 100th anniversary of the Holy Mary manifestations in Fatima.

It contains pictures of various places which are situated in the Fatima area (Portugal) and the information on the message shared by Our Lady during her appearances in Fatima.



American Landscapes - with beautiful pictures taken in different part of the USA




Day planners

A very nice date log in which I am taking notes on everyday matters and my blogging activities/plans. The log contains 12 golden 'how to be successful' thoughts by well-known business persons. One motto for every month of the year.
I like the booklet cover and the quality of paper used in it.



Besides the calendar part, there is also a section with useful information such as: how to convert inches to meters and cms, expenses log, international dialing codes, volume conversion chart, texting acronyms and an address book. This is great!

Daily planner - with lovely little pictures of birds

Right now, I am not sure what I will use it for...



Pocket calendar - a Christmas present

I collect pocket calendars - calendar cards which were quite common in the past are hard to find these days. It seems booklets are more popular these days. This one is quite pretty - with colorful illustrations. I think I will use it to take notes on the shows/movies we watch. Hopefully, 2017 will be a year of full of good things to remember.



Calendar pages

All the year on one page - it's easy to check the days/dates on them.



Wishing you all - and ourselves as well - the year full of joy, laughter, and happiness only!

Thursday, January 5, 2017

Black-Eyed Peas - Noworoczna Tradycja Amerykańskiego Południa

W pierwszy dzień Nowego Roku zgodnie z tradycją znaną południowym stanom USA, zjedliśmy black-eyed peas, czarnooki groszek, który ugotowałam wcześniej. Mimo grochu w nazwie black-eyed pea jest właściwie odmianą fasoli. Teksaska (i nie tylko) tradycja mówi, że należy go zjeść w Nowy Rok, by zapewnić sobie szczęście i pomyślność na całe następne 365 dni.

Skąd taka tradycja noworoczna, by jesć tę fasolę z czernym oczkiem?

Wiąże się to z czasami wojny secesyjnej, kiedy to wojska Północy 'najeżdżały' domostwa mieszkańców Południa i żołnierze generała Shermana rekwirowali wszystko, co nadawało się do zjedzenia, łącznie ze zwierzętami hodowlanymi. Zostawiali tylko ów black-eyed peas / czarnooki groszek, gdyż uważali, że nadaje się on tylko na paszę dla bydła. Nie mieli jednak racji - na szczęście dla mieszkańców Południa. Ci ostatni, dzięki fasolowemu groszkowi z czarnym oczkiem, nie musieli głodować.

Tak własnie black-eyed peas stał się symbolem szczęścia. Gotuje się go na różne sposoby. Próbowałam kilka przepisów, ale najbardziej smakuje nam ten ugotowany 'po mojemu'.

Co potrzeba do gotowania?

  • 2 szklanki czarnookiego groszku (namoczonego poprzedniego wieczora),
  • trochę cebuli pokrojonej w kostkę,
  • kilka krążków marynowanej papryczki jalapeno pokrojonych na kawałeczki,
  • sól,
  • pieprz.

Jak gotować?

Wszytkie składniki mieszamy razem, zalewamy wodą i gotujemy pod przykryciem aż fasola będzie (bardzo) miękka. Wodę należy uzupełniać - jeśli wyparuje w czasie gotowania.

Black-eyed peas najczęściej podaje się z chlebkiem kukurydzianym. Mój przepis znajdziecie tutaj.


Wszystkim Wam życzę szczęśliwego Nowego Roku!

Happy New Year!

 

Tuesday, January 3, 2017

December Photo Summary

December 2016 has just finished. You can see our Dec. recollections in the Photo Gallery by Klub Polki na Obczyznie (Polish Lady Abroad Club). The photos which create the Gallery were taken by club members (and ourselves) who live in various countries all over the world.


Visit December Gallery by Klub Polki!

Our Visit to Malbork Castle

In November, we visited the largest medieval brick castle and fortress in the world.

Where: in northern Poland, city of Malbork

The castle is situated by the Nogat river, in the mouth of the Vistula. It was built by the Teutonic Knights - the construction started in the 13th century.


Who were the Knights?

They were a military, Catholic, and religious order started in the 12th century to protect the pilgrims (who traveled to the Holy Land) and the Baltic states as well. The Teutonic Order's full name was The Order of the Hospital of the Blessed Virgin Mary of the German House of Jerusalem. At first, the order's capital was in Acre (nowadays - Israel area).

The Patroness of the Teutonic Knights

The Teutonic Knights built the castle in Malbork (called Marienburg then) to control their Prussian territory and the Baltic tribes - people who lived in the area - and the region of Pomerania as well.
The construction of the castle was carried on in stages. Soon, Malbork became the Teutonic Order's capital - the military, economic, religious and political center of the Knights.

The fortress covers the area of 21 acres and it includes several parts:
  • The High Castle - the monastery,


  • The Middle Castle - the Grand Master of the Order and the Grand Commander lived there,



  • and The Forecastle - workshops and the economic base supporting and supplying the Teutonic Order.

After the battle of Grunwald (1410), the castle was sieged by the Polish-Lithuanian army. The fortress remained undefeated, even though the Teutonic Knights lost the battle itself and the Great Master of the Order - Ulrich von Jungingen was killed on July 15, 1410.
The Knights lived in the Marienburg Fortress till 1457, then it became the residence of the Polish kings (till 1772).

Polish king Jan Kazimierz also lived in the castle

During the last period of WWII fights, the Malbork castle was awfully destroyed. Luckily the ruins were reconstructed - the castle was rebuilt. Actually, the works in the castle church were finished in 2016, some time before we visited the place.

Original 13th century wall - The Blessed Virgin Mary Church

The Malbork castle has been recognized by UNESCO as part of the World Heritage.


Our Visit

We went to Malbork by train (from Gdynia - it was about one hour on the train). The public transportation system in Poland is well developed so you do not need a car to get to the castle.


The Malbork fortress is quite an amazing place, huge - so many interesting things to see there!
The personal electronic guide system led us through the castle yard, chambers, chapel, church and garden. There were very few tourists in the castle (due to the winter season) so we most often had it all for ourselves, not being bothered by anybody else.

We even met a Teutonic Knight there

We spent about four hours walking and watching and learning about the history of the place, admiring its architecture and the decorative details on the windows, columns, ceilings, walls, halls and medieval sculpture and paintings.




#1 Figure of Christ made in 1390-95

There were so many massive (and very, very, very old of course) doors, with sophistical medieval handles - some of them were quite difficult to open.


We were surprised to see that the Gothic construction of the castle included also floor heating system (installed in the chambers where gatherings were held), food delivery elevators (from the kitchen to the dining chambers) and personal toilets as well.

Castle kitchen

Medieval toilet

The old armor and weapons display was really great! And so was the amber collection as in Middle Ages, the Teutonic Knights controlled the amber market in the Baltic Sea area.


Looking at it all, it was so amazing to think that the knights, Polish kings and other noble men lived in the castle so long ago.


During the sightseeing, we had a lunch break in the castle restaurant. The food was great! It was good to sit and rest for a while too.


All in all, we had a really good time in Malbork. If you ever happen to be in the north of Poland, go and visit the Malbork castle - it is very much worth seeing.

Tips

  • If you to Malbork on train, you can walk to the castle or take a bus. The bust stop is not far from the railways station.
  • No matter when you visit the castle/what season it is - it is always rather cold there. I guess, the reason of it is the way the castle was constructed. Somehow, the spaces between the castle parts seem to create a kind of tunnels so it is always windy there. Anyway, be prepare and get some warm clothing when go to visit the castle.




Credits:
Picture #1
By Gregy (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons