Tuesday, February 21, 2017

Sonatas and Interludes by Cage - Piano Concert

Have you ever heard the sound of a piano enriched with bolts and crews stuffed among the piano strings?


In 1938 John Cage (1912-1992) created the first so-called 'prepared piano' - he just installed some hardware, including the screw and bolts in the heart of a short piano. Ten years later his sixteen Sonatas and four Interludes (to be played on such a specially equipped instrument) were completed.

Last Saturday we had a chance to experience a concert of the music by Cage played by Boris Berman at the Nasher Sculpture Center in Dallas.

We had never heard a piano 'improved' with hardware. It did sound very different, more like a few instruments (including drums and percussion) instead of one. I must admit that, at the beginning, the tunes played by the pianist seemed quite surprising. They also reminded me the sound of the old short piano with a metal board which I used (well, it was ages ago) when I was learning to play the instrument.

The final Sonatas presented at the concert brought the experimental music by King Crimson, a British progressive rock band, to my mind as well (my husband and I enjoy listening to various kinds of music).

I am very glad we could attend the music evening at The Nasher Center.The concert was quite a new experience to both of us and had a good time.


Thursday, February 16, 2017

My Cosmetic Side: Feet & Pedicure


I take care of my feet quite frequently as I believe they deserve to be pampered no less than the hand or other parts of the body. Especially, that the feet do such a tremendous job - they carry us here and there every day. Having had a shower or a bath, I put some foot cream or body balm on the feet. From time to time (once a week during the summer) I also treat them with a 'feet grater', and then with some foot scrub, to remove the rough and calloused skin and make it smooth.

Some time ago, I decided to have a special pedi treatment done at a beauty place. When in the salon, first I was placed in a big massaging chair where I enjoyed a warm, fragrant and bubbly foot bath. At the same time, the chair was massaging the back of my neck. Soft and calm music was coming from some hidden speakers. I must admit, t was all very relaxing.

After about a quarter (or so) the beautician came to take care of my feet. She was surprised how soft my feet were. Well, I did not know what she had expected. I told her that I took care of my feet at home and I did not neglect them. The lady praised my personal beauty care and said my feet did not need any extra salon treatment.

When I asked the beautician what were the worst feet she had ever dealt with, she replied that  Swedish men/customers tended to have the hardest and the roughest feet. Maybe because they had not worn socks in the summer? I do not know why.

Anyway, I had the calloused skin removed then and had the nails done as well. I loved the bright pink shade of the nail color!

I was so very pleased with the service at that beauty parlor that before I left, I bought a gift coupon for a pedicure treatment for my mom. It was my Mother's Day present for her. And she did enjoy the visit (and its results) at the salon too!


And what about you?
How often do you take care of your feet?
What do you do?


Wednesday, February 15, 2017

In The Kitchen With Tobo: Soups on Our Menu: Chicken Noodle Soup

In The Kitchen With Tobo: Soups on Our Menu: Chicken Noodle Soup: Since we like having chicken noodle soup at weekends, I am sharing my way of making the soup. What you need: (yield: for two persons)...




Wywiady Klubowe: Rozmowa z Agnes Więckowską

Ciekawi jestescie gdzie dzisiaj goszczą Wywiady Klubowe? Odwiedzamy Paryż (tu jeszcze nas nie było 👩).

Agnieszko, bardzo nam miło, że masz ochotę z nami porozmawiać i opowiedzieć nam o sobie!

Gdzie jest Twoje miejsce w Polsce...

Urodziłam się i wychowałam na warszawskim Targówku. Przez krótki okres mieszkałam również na Mokotowie oraz w Żyrardowie, miejscowości oddalonej od Warszawy o 60 kilometrów. Jednak to na Targówku spędziłam większość mojego życia. Tutaj zawierałam pierwsze przyjaźnie, chodziłam do szkoły oraz przedszkola. Tutaj też miałam większą część rodziny: rodziców, dziadków oraz wujostwo. W miarę jak dorastałam, poznawałam również inne dzielnice Warszawy – do liceum chodziłam na Woli, a następnie studiowałam na wydziale romanistyki na Powiślu. Zarówno moja rodzina, mieszkająca w stolicy od pokoleń, jak i później szkoła (Liceum im. Batalionu „Zośka”) przywiązywały wielką wagę do historii Polski, a w szczególności Warszawy. Dzięki temu znam bardzo dobrze moje rodzinne miasto i jego historię. Do tej pory chętnie wracam do Warszawy i przechadzam się po moich ulubionych miejscach: Starówce, Łazienkach Królewskich, Parku Rydza-Śmigłego, no i po rodzinnym Targówku.



 Jak dawno temu wyjechałaś z Polski?

Z Polski wyjechałam 4,5 roku temu, jeśli oczywiście nie liczyć dłuższych pobytów za granicą spowodowanych stażem czy odwiedzinami u taty.
Po raz pierwszy wyjechałam za granicę w wieku 18 lat do Wielkiej Brytanii. Rok później, po zdanej maturze, pojechałam pierwszy raz do Paryża. Następnie oscylowałam między tymi dwoma krajami: raz Wielka Brytania, raz Francja. Na krócej lub dłużej, przeważnie w okresie wakacyjnym. Latem 2012 roku na dobrze pożegnałam się z rodzinnym domem i wyjechałam do Francji na stałe, z 2-miesięczną przesiadką w Wielkiej Brytanii.



Kraj/ kraje / przyczyna Twojej emigracji to...

Decyzja o przeprowadzce do Francji podjęła się praktycznie sama. Kiedy, jeszcze w liceum, moja nauczycielka od francuskiego mówiła mi o studiach we Francji, bardzo chciałam wyjechać do Montpellier. Nie znałam tego miasta, ale wydawało mi się fajne, studenckie, no i zachwalane przez moją nauczycielkę. Akurat wtedy miałam obsesję na punkcie wszystkiego, co francuskie, więc pojechałabym gdziekolwiek, bylebym mogła mówić po francusku. Bałam się jednak, że nie posiadam jeszcze wystarczającego poziomu francuskiego, by poradzić sobie w obcym kraju sama. Postanowiłam się zostać w Polsce i pójść na filologię romańską odkładając wyjazd na okres studiów magisterskich. Zaraz po maturze, w ramach prezentu od rodziców, pojechałam z koleżanką do Paryża. O ile zwiedzanie Londynu niezwykle mnie męczyło, o tyle Paryż okazał się miłością mojego życia. Nigdy nie zapomnę tego momentu, kiedy wdrapałam się na wzgórze Montmartre, tuż przed bazylikę Sacre Coeur i spojrzałam na panoramę miasta. Wtedy już wiedziałam, że muszę tu kiedyś zamieszkać. Kochałam język francuski, francuską kulturę, kuchnię… Wszystko, co związane z Francją! Dlatego też postanowiłam dążyć do spełnienia moich marzeń. Chciałam zamieszkać w Paryżu, chciałam tu studiować, pracować, zbudować swój dom. I się udało! Między 2009 i 2012 rokiem, w Paryżu gościłam kilkakrotnie. Jednak chcąc sprawdzić, czy aby na pewno Paryż jest moim miejscem, zdecydowałam się na 3-miesięczny wyjazd na Ile de Re (wyspa na Oceanie Atlantyckim niedaleko La Rochelle w regionie Poitou-Charantes). Wyspa oraz sąsiadujące z nią miasto były piękne, ale nie czułam tego przyciągania co w Paryżu. Dlatego też wróciłam do Paryża i tutaj też zamieszkałam.



Kilka słów o Twoim wykształceniu...

Jak już wspomniałam, w Warszawie studiowałam filologię romańską przez 3 lata. Marzył mi się wtedy zawód tłumacza. Po przeprowadzce do Paryża podjęłam naukę w prywatnej szkole teatralnej na wydziale aktorskim. Szkoła jednak nie spełniła moich oczekiwań, dlatego też rozpoczęłam studia na wydziale teatrologii Uniwersytetu Paryskiego. Obecnie jestem na 4 roku.

 Czym zajmujesz się na co dzień?

Jestem tłumaczem w firmie zajmującej się badaniami rynku kosmetycznego. Dodatkowo próbuję swoich sił jako aktorka, reżyser i dramaturg. Przez 2,5 roku współpracowałam z grupą teatralną Compagnie de la Pleiade, z którą miałam okazję wystąpić w 4 przedstawieniach granych w teatrze Nord-Ouest oraz w teatrze Menilmontant w Paryżu. Obecnie pracuję nad moją pierwszą sztuką, Nuit Bouffe.



Twoje hobby - co lubisz robić w czasie wolnym?

Sporą część wolnego czasu spędzam w teatrze. Z racji moich studiów, a także pasji, muszę być na bieżąco z tym, co się aktualnie dzieje w teatralnym świecie. Uwielbiam też pisać oraz czytać – oddaję się tym dwóm czynnościom z wielką przyjemnością, kiedy tylko mam trochę czasu dla siebie. Oglądam również sporo filmów i seriali, co pchnęło mnie do wykupienia abonamentu, który uprawnia mnie do oglądania nielimitowanej liczby filmów w różnych kinach we Francji.

Z czego jesteś dumna?

Jestem dumna z kobiety, jaką się stałam, odkąd mieszkam w Paryżu. Przeprowadzka, samodzielne życie oraz odpowiedzialność, jaką wzięłam na siebie, bardzo mnie zmieniły, pozwoliły dorosnąć. Jestem dumna z tego, co do tej pory udało mi się osiągnąć.
Jestem również dumna z mojej rodziny, z tego, że potrafią przeżyć naszą rozłąkę i że wspierają mnie w tym, co robię.

Kiedy zaczęłaś pisać bloga i o czym piszesz na swoim blogu?

Bloga o moim prywatnym życiu założyłam w 2011 roku podczas mojego pobytu na Ile de Re. Wcześniej, od 2008 roku, prowadziłam bloga z tłumaczeniami piosenek i musicali.
Obecnie piszę głównie o francuskim teatrze oraz rozwoju mojego własnego projektu. Coraz częściej piszę również o emigracji i życiu codziennym w Paryżu. Tematyka mojego bloga ewoluuje w miarę tego, jak sama się rozwijam.



Czym jest dla Ciebie Klub Polki?

Klub Polki jest dla mnie niesamowitym miejscem w sieci. Uważam, że Magda dokonała niemalże cudu, zrzeszając tyle bab z różnych stron świata, z różnymi poglądami i doświadczeniami w jednym miejscu. To wielki zaszczyt dla mnie, móc do niego należeć i tworzyć tę bogatą, niezwykłą społeczność.

Mówiłam już, że kocham koty? Nie? No to proszę! 😊 Mam ich 2.

AGNES WIĘCKOWSKA
  Strony Agnes:
Blog
Facebook: @blogdelautrecote
Instagram: @agnes.wieckowska


Bardzo żałuję, że nie możemy zostać dłużej w Paryżu. Przyznam, że też lubię koty i chętnie zobaczyłabym kotki Agnes. Miło byłoby też obejrzeć sztukę, nad którą pracuje nasza Klubowa Koleżanka. 
Wywiady gnają nas jednak dalej, gdzieś gdzie czeka już na nas kolejna Pani z Klubu Polki na Obczyźnie. Z kim spotkamy się pod koniec lutego, dowiecie się wkrótce 👩.


Tuesday, February 14, 2017

Movies Monthly: January

In January, some of our favorite series came back after the Christmas break. Besides, Sherlock appeared with the newest season, which was in our opinion the best of all.

A new season of Death in Paradise (detective story series) started. DI Humphrey Goodman (Kris Marshall) seems to be a more interesting character than the DI of the very first Death in Paradise season. Officer Dwayne Myers (Danny John-Jules) is quite a funny person, he adds a lot of humor to the series.


Brand new BBC series have begun this year:

  • Vera - a detective story, the most interesting one. 
Vera (Brenda Bethlyn) is a middle-aged female detective, sharp minded, determined and very friendly as well. She addresses everybody 'Love'. Although she looks very soft, more like not a very well-groomed housewife, than a bright policewoman who she actually is, she speaks her mind when it is needed. Being successful at her work, Vera seems not to cope very well with her loneliness - lonely personal life.
  • Black Books (comedy) - silly but entertaining.
  • Murder in Suburbia - just another detective story series about two young lady detectives.
Other series which we found interesting:
  • Six (war, action, history, drama) - 2017
  • The Story of God with Morgan Freeman (documentary)  
The new season was a bit different than the previous one. Mr. Freeman did not travel to all the places on Earth showed in the 3 episodes. There were other persons instead of him as well. I wish there had been more episodes of the documentary series.
  • Secrets of the Six Wives (documentary) - interesting facts and the history showed from a different angle - the king Henry VIII's wives perspective. We learned new things about the queens' life stories and all the history matters showed from their point of view.

Most interesting movies of January

  • The Saint Meets the Tiger - 1943
  • The Saint's Vacation - 1941
You think you know something but you actually do not. We thought The Saint series made in the 60s was the original one - meaning the idea and the main character. It appeared there had been quite a few, made much earlier movies about Simon Templar - an early version of James Bond. They were based on the novels by Leslie Charteris - which we had never heard about.

According to us, the worst of those Saint movies was The Saint Strikes Back, which was supposed to be created under the supervision of the book character author. The plot of that story was very weak and not so interesting and humorous as the ones mentioned above.

Anyway, we watched all the old and original The Saint films (1938-1943). The very first one - The Saint in New York, was quite different to all the ones which followed it. It was more like a gangster movie not just a story about a wealthy dandy.

  • State and Main - (comedy), 2000. Some truths showed in the movie seem to be always current.
  • Lucy - (SF) 2014 - quite an intriguing story about a woman who was able to use 100% of her brain.
  • Lone Survivor - (war) 2014 - we watched the movie (based on the real story/book Lone Survivor: The Eyewitness Account of Operation Redwing and the Lost Heroes of SEAL Team by Marcus Luttrell) when it was released in 2014. Since we read the second book written by the same author, we just wanted to remind ourselves the Lone Survivor.
  • Windtalkers - (war/WW2), 2002, with Nicolas Cage - a very interesting movie showing the participation of Navajo Marines in the war. I had not known that the Navajo language was used during WW2 as an unbreakable code/radio cipher.
  • To Be or Not to Be - (comedy),1942 - a funny story of a Polish theater troupe involved in an anti-spy plot. The comedy is set in Warsaw occupied by Nazis (WW2). This original story and the film were much better and funnier than a remake made in 1983.

Friday, February 10, 2017

Thursday, February 9, 2017

Visit to Stutthof Concentration Camp Museum


Last November, during our visit to Poland, we also went to see the Stutthof Concentration Camp Museum. It is definitely not a typical tourist destination at all.

If you do not know - a quick reminder on some history matters.

Nazi Germany invaded Poland on Sept. 1, 1939.  The Nazis' plan was to annex Poland and get new living space for German citizens there. To make it possible, the idea was to annihilate all the Poles. Therefore, very soon after the invasion, the massive extermination of Polish people began, and the Stutthof concentration camp was created on Sept. 02, 1939. Prisoners were transported to the camp by trains.



What they found in the place is difficult to put in words. Starvation, extremely hard, slavery labor, the horrifying cruelty of Nazi guards, inhuman living conditions, exposure to extreme cold in the winter and many more horrible things and situations. Mentally disabled persons were killed with lethal phenol injections. It is not possible and I do not intend to describe it all in this short post.

'Death gate' leading to the camp

Prisoners' shoes

Since 1942, people from other parts of Poland and Europe were sent to Stutthof as well. All in all, 110,000 prisoners, citizens of 28 countries (including the USA) were registered at the camp. During the war, about 63,000 - 65,000 were killed there (28,000 of Jewish origin).


Crematoria

Gas chamber 

In January 1945, when the war front (and the Russians) was coming closer to the camp area, Nazis evacuated it. Prisoners had to walk in the freezing winter weather, no proper clothes, barefoot in the snow, exhaustion, and beating by guards - about 23,000 prisoners perished during the evacuation of the camp.

#1 camp surgery/death room, #2 art by a prisoner

We went to the museum by bus - Stutthof museum is situated near Sztutowo village (50 km from Gdańsk). The entrance to the museum is free. In November, due to the colder season, there were very few people visiting the place beside us. The weather was perfect as for that part of the year in Poland. It was cool but there was no wind, snow or rain either. We could walk around the area not being disturbed by anything or anybody.


My husband had never been to a concentration camp museum, I had been to the Stutthof museum quite a few times, with groups of my older students as such a field trip is also part of the Polish school curriculum (the museum is not recommended for children under 13 years old). However, when I had happened to be there with my students, I had to stay focused minding the teenagers more than watching the museum itself. So, although in different ways, it was the first type of such  'tourist experience' to both of us.


We visited the Stutthof museum on Thanksgiving Day. Learning what had happened there, we had so many things to be grateful for. More than one could usually think of.


Stutthof Museum website: http://stutthof.org/english