Tuesday, January 17, 2017

Movies Monthly: December 2016

What was on in December?

Vikings came back - according to us - with, so far, the most interesting season of all.

We watched a couple of the new MacGyver episodes. Just to see what the new series is like. Well, the main character looks as if he was 17 or 19 years old. When did he manage to learn all the MacGyver's stuff? The plot in the current series seems to be more developed than in the old one, with more characters around. It was interesting in a way. However, we preferred when each episode was a closed chapter. Thanks to that, if you missed a few episodes or watched them in a random order, you did not miss anything.

I did not like the visuals (additional info on what MacGyver did or used) added in the new series. Such visual elements seem to be common nowadays - written text messages, phone screen shots and such. I am not keen on that type of graphic effects in a movie as I find them disturbing/interrupting. My mind works more independently and less schematically than an iPhone - I do not need to see the text of the messages or somebody's face on the phone communicator, I am able to imagine things and understand them without a written tip given a movie screen.

All in all, the only real MacGyver is the original one.


Our shows of December were:

813. Judgement Night - 1993 (action, crime, drama), with Emilio Estevez.
815. Celtic Woman - Home for Christmas Concert in Ireland - a best Christmas show on our list.


822. The Age of Adeline - 2015 (drama, fantasy) - quite an interesting story.

850. Child 44 - 2015 (crime, thriller) - a very different detective story - set in the Soviet Union. With a very different detective (different from the other ones we watched).

854. Christmas with the Mormon Tabernacle Choir - another great music concert.

860. Hollow Crown -The War of the Roses: Richard III - a play by BBC - with a stunning role created by Benedict Cumberbatch.

873. Shaolin - 2011 (action, drama) - we thought it would be another movie with Jackie Chan - more or less similar to all the other ones - full of funny scenes and his adventures but Shaolin is not that kind of movie at all. Although J. Chan appears in it, his part is a minor one (well, yes, a few funny gags too). All the movie is about something else - without Chan's participation as the main actor. Chinese production with English subtitles - certainly worth watching.

In case if you do not know what the numbers next to the film titles mean - in December, we finished our 2016 counting project.

The results:
in the year 2016, we watched 878 various shows including different kinds of films, music concerts, documentaries, natural history shows, cartoons, and others. We would have watched more if we had not traveled in November.

This year I am planning to continue my Movies Monthly report, but I am not going to count the programs anymore.

How many movies did you watch last year?



In The Kitchen With Tobo: Our Microwaved Peanut Brittle

In The Kitchen With Tobo: Our Microwaved Peanut Brittle: My husband likes peanut brittle so we bought it from time to time. Once, I wanted to taste the purchased treat (I had not eaten any pean...



Saturday, January 14, 2017

Wywiady Klubowe: Rozmowa z Agnieszką MP

Witam Was w 2017 roku. Mam nadzieję, że będzie on dobry dla nas mając na mysli osoby należące Klubu Polki na Obczyźnie, jak i Czytelników naszych blogów - klubowego i osobistych.

Dlaczego Wywiady? Moją intencją jest przybliżenie nam wszystkim Polek należących do wymienionego wyżej Klubu, byśmy mogli dowiedzieć się troche więcej o tym co kryje sie za nazwami blogów, imionami, czy pseudonimami, który pojawiają się na stronach blogu Klubu Polki na Obczyźnie - kim są osoby, których artykuły są tam publikowane.

W pierwszym styczniowym Wywiadzie spotykamy się z Agnieszką MP. Cóż nam powie o sobie?


Agnieszka w Hawanie

Gdzie jest Twoje miejsce w Polsce?

Pochodzę z małego miasta, które położone jest w Karkonoszach tuż przy polsko-czeskiej granicy. Całe dzieciństwo to tam chodziłam na nogach, żeby zdobyć ulubione słodycze. Uwielbiam wracać do mojego rodzinnego miasta, piękna okolica i moja rodzina to to, co mnie przyciąga tam kilka razy w roku.

 Jak dawno temu wyjechałaś z Polski?

Mieszkam w Szwajcarii ponad 5 lat. Dwa pierwsze lata mieszkałam w Bazylei, a od ponad trzech lat żyję w małym miasteczku Adliswil, które znajduje się pod Zurychem.

Co było przyczyną twojej emigracji?

Do Szwajcarii wyjechałam przypadkowo. Koleżanka ze studiów mojego chłopaka napisała, że zwalnia się jej miejsce i zaproponowała znajomym złożenie CV. Zaryzykował, dostał się i postanowiliśmy spróbować. Nie żałuję 🙂

Zorza w Tromso

Klika słów o twoim wykształceniu...

Z wykształcenia jestem socjologiem i doradcą zawodowym, ale od lat pracuję w kulturze. Aktualnie w muzeum. To z tą branżą wiążę swoją przyszłość, bo taka praca daje mi radość i spełnienie. Nie pracuję aktualnie na etat, dzięki czemu mogę również rozwijać mój kanał i podróżować.

Rheinfall - największy pod względem przepływu wody wodospad w Europie

Czym zajmujesz się na co dzień?

Pracuję, robię filmy i zajmuję się domem. Staram się każdy dzień spędzać kreatywnie, szukać nowych zajęć i doskonalić się w tym, czym się zajmuję.

Twoje hobby? Co lubisz robić w czasie wolnym?

Mam to szczęście, że moja praca jest moim hobby, a to, co robię w wolnym czasie - nagrywanie i montowanie filmów - odpręża mnie i zapewnia kreatywną rozrywkę. Uwielbiam też czytać książki - najchętniej horrory i biografie. Lubię też oglądać filmy dokumentalne i poznawać nowe rzeczy. Jestem też muzycznym świrem i bardzo często chodzę na koncerty - dopiero wtedy czuję, że żyję 🙂

Sion w Szwajcarii

  Z czego jestes dumna?

Jestem dumna z tego, że potrafię stworzyć rzeczy, które sprawiają radość innym - czy to w pracy w formie spotkań i warsztatów, czy na moim kanale, kiedy dodam nowy film, czy w codziennym życiu. Jestem bardzo szczęśliwa, kiedy ktoś pisze mi, że skorzystał z mojej rady, którą zobaczył w filmie i sprawdziła się, bo zobaczył piękne miejsce lub ułatwił sobie życie 🙂

Agnieszka i Wielki Kanion

Kiedy zaczęłaś pisać bloga / o czym piszesz na swoim blogu?

Bloga zaczęłam pisać dokładnie 2 lata temu - nazywa się Kultura po szwajcarsku - to na nim piszę recenzje miejsc i relacje z wydarzeń odbywających się w Szwajcarii. Po pół roku istnienia bloga postanowiłam zacząć nagrywać filmy na YouTube. Długo nie umiałam znaleźć formy, w jakiej widzę siebie i swój video blog. W końcu się udało - pokazuję na nim ciekawe miejsca w Szwajcarii, opowiadam o życiu tutaj oraz w serii TRAVELOVE zabieram widzów w podróże - przez ostatni rok zwiedziliśmy razem Arktykę, U.S.A., Hiszpanię i Kubę. Filmy wychodzą coraz lepsze i to nie tylko za sprawą lepszego sprzętu, ale też ciągłej nauki i obserwowania lepszych ode mnie. Od kilku miesięcy zdecydowanie skupiłam się na nagrywaniu i to w tym czuję się lepiej, dlatego postanowiłam dalej rozwijać swój kanał.

Czym jest dla Ciebie Klub Polki?

Klub Polki na Obczyźnie to miejsce, w którym są osoby takie jak ja - tęskniące za domem, ale kochające swoje nowe miejsce do życia, wciąż w biegu, mające podobne problemy związane z emigracją, wspierające się nawzajem. To miejsce pełne ciepłych, pełnych serca kobiet (i jednego, wyjątkowego mężczyzny - który świetnie się odnalazł w naszym gronie), u których zawsze można liczyć na wsparcie. Pomimo że nie wszystkie znamy się osobiście i często dzielą nas dziesiątki tysięcy kilometrów to czujemy się jak dobre koleżanki.

Co jeszcze chciałabyś nam powiedzieć?

„Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.
Mark Twain


AGNIESZKA MP / SZWAJCARIA

Strony Agnieszki:
Vlog: YouTube
Facebook: Agnieszka MP Vlog 
Instagram: @agnieszka_mp
Blog: Kultura po szwajcarsku 


Podróżujmy, śnijmy i odkrywajmy więc! Do Siego roku!

PS

Kolejny Wywiad Klubu Polki zawiedzie nas w zupełnie inną część świata. W którą? Więcej o tym już wkrótce!

Zapraszamy na spotkanie z kolejną Panią z Klubu Polki już pod koniec stycznia.


Tuesday, January 10, 2017

My Cosmetic Side: Inner Beauty


If you were to name a beautiful person, whom would you think about? Would it be a model, an actress or another celebrity?

Some time ago, we watched a movie in which its main character, a man, had an unusual ability. Thanks to some spell, he could see all the people according to what their personalities were. Good people appeared to him as extremely beautiful and attractive physically. He simply did not see their real bodies or any imperfections on their faces. He saw what was hidden - their inner selves. At the same time, all the men and women who were bad or dishonest looked ugly in his perception.

There is an old Polish saying 'jak cię widzą, tak cię piszą', which means, more or less, what you look like is what people think of you. There is much truth in it - appearance most often determines how other people see us and what they think about us/ what they think we are. Obviously, such generalization may be misleading and unfair. Well, logic - the science - says: generalization is an error of logical thinking. Not all men who wear suits and are handsome are good persons. Not all women who are well-groomed and wear nice clothes are empty-headed. We could see quite an example of such misjudgment in 'Legally blond' for example. And I also have happened to experience similar underestimation as well.

I like wearing elegant clothes. On my blog, I sometimes write about beauty products - according to myself looking good means feeling good. That is why, in my opinion, we need to take care of ourselves - meaning body and general look. However, it is not the only thing which matters to me. Being a good person is of equal importance.

One may say, it is hard to find good men/women or that there are few good people. Maybe a reason why they are not recognized easily is that a good person does not brag: look at me, how good I am. They simply keep it to themselves.

What I have learned in my life:
  1. The ones who tend to talk a lot about how hard they work, how great they are - although they usually do little or nothing at all - are often regarded as better workers and are more recognized/appreciated by others. The ones who really work hard and are honest but do not talk about it are not noticed. Most often they are underestimated - which is rather sad.
  2. Some people chose to surround themselves with such talkers mentioned above and/or with people of certain status. Why? To be able to brag and impress others: I know X, he/she is a writer/a son of a popular actress/ manager of company Y/ a wealthy executive/ an artist and so on. Nobody is interested/would be impressed with: I know X, she/he is such a good person.
Regrettably, being decent and kind does not make a person socially attractive. Does it mean, it does not pay off to be good ad honest? I believe it does. The good/evil we do, good or evil thoughts we send 'in space', toward other people come back to us in one way or another.

Anyhow, I neither care for guys #1 (talkers) nor #2 and I do not enjoy being around them. Actually, I avoid such contacts if I can.

Someone may be a very pretty fashion model and it is OK - the outer beauty is what matters in such a job. However, a tidy look and well-groomed appearance - despite any physical imperfections + being good, sincere and upright - this is what beautiful means to me. I am not perfect, well, nobody is, but I try to improve myself. Meaning my inside also not my look only. Not popular? Naive? Boring? Maybe but I do believe a nice face and smart clothes is not enough to make someone truly attractive/interesting. Beauty comes from within as well. And the greatest of all is when the two - inside and outside beauty are combined together. Unfortunately, it is much easier to hide an ugly personality than physical defects. Unfortunately, because we do not have that ability to see the real beauty of a person as the movie character (mentioned at the beginning of this post) could.

Let's be beautiful - not only outside but inside as well.

Friday, January 6, 2017

2017 Calendars

This post is my reply to the Calendar post by Dorota.
Yes, I like calendars too!

At the beginning of the New Year, we all hope for the best. The calendars are still so empty - with every single day waiting for its story.

These are my calendars for the year 2017 - all of them are gifts which we received from family and other friendly people.

Wall calendars

Flowers - issued by an organization which provides various services for people with autism and other disabilities



The Year with Our Lady of Fatima - a gift from mom

The calendar issued to commemorate the 100th anniversary of the Holy Mary manifestations in Fatima.

It contains pictures of various places which are situated in the Fatima area (Portugal) and the information on the message shared by Our Lady during her appearances in Fatima.



American Landscapes - with beautiful pictures taken in different part of the USA




Day planners

A very nice date log in which I am taking notes on everyday matters and my blogging activities/plans. The log contains 12 golden 'how to be successful' thoughts by well-known business persons. One motto for every month of the year.
I like the booklet cover and the quality of paper used in it.



Besides the calendar part, there is also a section with useful information such as: how to convert inches to meters and cms, expenses log, international dialing codes, volume conversion chart, texting acronyms and an address book. This is great!

Daily planner - with lovely little pictures of birds

Right now, I am not sure what I will use it for...



Pocket calendar - a Christmas present

I collect pocket calendars - calendar cards which were quite common in the past are hard to find these days. It seems booklets are more popular these days. This one is quite pretty - with colorful illustrations. I think I will use it to take notes on the shows/movies we watch. Hopefully, 2017 will be a year of full of good things to remember.



Calendar pages

All the year on one page - it's easy to check the days/dates on them.



Wishing you all - and ourselves as well - the year full of joy, laughter, and happiness only!

Thursday, January 5, 2017

Black-Eyed Peas - Noworoczna Tradycja Amerykańskiego Południa

W pierwszy dzień Nowego Roku zgodnie z tradycją znaną południowym stanom USA, zjedliśmy black-eyed peas, czarnooki groszek, który ugotowałam wcześniej. Mimo grochu w nazwie black-eyed pea jest właściwie odmianą fasoli. Teksaska (i nie tylko) tradycja mówi, że należy go zjeść w Nowy Rok, by zapewnić sobie szczęście i pomyślność na całe następne 365 dni.

Skąd taka tradycja noworoczna, by jesć tę fasolę z czernym oczkiem?

Wiąże się to z czasami wojny secesyjnej, kiedy to wojska Północy 'najeżdżały' domostwa mieszkańców Południa i żołnierze generała Shermana rekwirowali wszystko, co nadawało się do zjedzenia, łącznie ze zwierzętami hodowlanymi. Zostawiali tylko ów black-eyed peas / czarnooki groszek, gdyż uważali, że nadaje się on tylko na paszę dla bydła. Nie mieli jednak racji - na szczęście dla mieszkańców Południa. Ci ostatni, dzięki fasolowemu groszkowi z czarnym oczkiem, nie musieli głodować.

Tak własnie black-eyed peas stał się symbolem szczęścia. Gotuje się go na różne sposoby. Próbowałam kilka przepisów, ale najbardziej smakuje nam ten ugotowany 'po mojemu'.

Co potrzeba do gotowania?

  • 2 szklanki czarnookiego groszku (namoczonego poprzedniego wieczora),
  • trochę cebuli pokrojonej w kostkę,
  • kilka krążków marynowanej papryczki jalapeno pokrojonych na kawałeczki,
  • sól,
  • pieprz.

Jak gotować?

Wszytkie składniki mieszamy razem, zalewamy wodą i gotujemy pod przykryciem aż fasola będzie (bardzo) miękka. Wodę należy uzupełniać - jeśli wyparuje w czasie gotowania.

Black-eyed peas najczęściej podaje się z chlebkiem kukurydzianym. Mój przepis znajdziecie tutaj.


Wszystkim Wam życzę szczęśliwego Nowego Roku!

Happy New Year!

 

Tuesday, January 3, 2017

December Photo Summary

December 2016 has just finished. You can see our Dec. recollections in the Photo Gallery by Klub Polki na Obczyznie (Polish Lady Abroad Club). The photos which create the Gallery were taken by club members (and ourselves) who live in various countries all over the world.


Visit December Gallery by Klub Polki!