Tuesday, December 5, 2017

Mom's WW2 Stories: Air Rides, Bicycle and Dugouts

When the war started, grandma sewed for her daughters little backpacks in which she put some sets of clothing to change, food rations and water. Whenever an air raid started, they all took their backpacks and ran to the nearby bunker which was also a bomb shelter. On weekdays, when grandma was at work, in case of an air raid, the girls had to go the shelter without their mother.

One day mom was at home on her own as her two years older sister had gone out to play. Suddenly, the air ride sirens took off, it was time to rush to the bomb shelter again. But mom, a few year old girl then, was on her own. She did not know what to do. Her sister was not in, and they were supposed to go and hide together! Mom was scared. Not only because she was afraid of the shelling, but also because something terrible could happen to her sister Zenia. Mom took their backpacks and ran out of the house. Bombs were falling down from the sky. Mom cried, she was horrified. Where is Zenia? Instead of going to the shelter, she was trying to find her sister. Despite the bombs exploding everywhere, she ran around the house, calling her sister's name: “Zenia! Zenia!”.

Finally, mom did find her, on the hill behind the building. Zenia was sitting in the dugout which the girls and their friend had made together. Mom was relieved and happy that Zenia was fine. Nevertheless, she was still terrified because of the bombing. She moved the board pieces which were covering the dugout and jumped into it. The two girls sat there together till the end of the air ride.

Mom was a little girl then, and she could not ride a bike. One day, Zenia and their friend (who was their neighbors' daughter), decided to teach mom how to ride. They did not have their own bicycles but it was not a problem to them. They took the one which was placed at the house wall by its owner - Mr. D. the landlord.

At first, everything went fine. Mom's sister and the other girl were holding the bike at the back to keep it straight and mom enjoyed her very first bike ride going down a little hill. However, at some point, 'the instructors' assumed mom had already learned how to ride and stopped supporting the vehicle. When mom realized she was riding on her own, she lost her balance and rode straight into the wall of one of the wooden storage places which were not far from the house. The girl fell off the bike. She was alright, but the bicycle wheels were not. The impact turned them into something which more reminded two 'eights' instead of two circles.

The three girls got nervous - it did not look good. What if the landlord will catch them dealing with the destroyed thing which no longer reminded the machine it used to be? So they took the bike back where it was before they started the riding lesson and hid in the dugout made by mom and her sister's girlfriend's parents. Not long after that, Mr. D. came.

He found the girls in their hideout and ask them: "Do you know who destroyed my bicycle?"

"No, we don't!", the three ones shouted altogether in reply. The landlord turned back went to the house mumbling something about the hooligans who ruined his machine. Probably he very well knew or at least suspected who those mischief makers could be. Anyhow, he said nothing to the girls' parents and they did not tell about what had happened to anybody either. Well, at least for some time.

Mom, Zenia and their parents - Hel, 1938








Thursday, November 30, 2017

Movies Monthly: October

The shows which we enjoyed most.

TV Series 

The Collection - BBC - 2016 (drama) - the designers mother - her look remonds me of a lady I used to know.

Tracy Ullman's Show - 2016 (comedy) - BBC - funny but we are not always sure who is being portrayed in an episode (who that person is supposed to be). Thanks to the series we found out who the new husband of Jerry Hall's is. By the way, Jerry and my husband did go to the same high school.

The Doctor Blake Mysteries - 2013 Australian detective story

Murdoch Mysteries - the seventh season of the Canadian detective story - always enjoy watching it. If you do not know Murdoch was not only a bright minded detective but also a  smart inventor.

Documentary Series

The Civil War: Brothers Divided - 2017 - very informative shown with a presonal approach, naming the soldiers who took part in the battles on both sides of the war and what happened to them later.

Mike Judge Presents: Tales from the Touring Bus (cartoon) - quite a different type of documentary. I did not know much about those country singers. An Interesting way of presenting their music careers/life stories.

Our October Classics

The Killer Elite - 1975 (action, thriller) - I watched it for the first time in the 80s.


Magnum PI - 1980 (crime, action) - we watched a few episodes of that old but enjoyable series.

The Blues Brothers - 1980 (musical, comedy) - great music and good, funny stuff.


Catch 22 - 1970  (drama, war) - it is not really a comedy, more a movie that makes you think of certain things. I have heard that the book by Joseph Heller is no longer on the reading lists in some school districts. If it is true you may think - why. Anyway, it was even more interesting to watch the movie.


Mockery - 1927 (drama) - silent movie - the story and the actors' parts are still interetsing to watch. Also because they are different than the nowadays moving pictures and the acting as well.

The Devil's Rejets - 2005 (crime) - finally I know where the line "What's the matter kid, don't you like clowns?" comes from.

Other Movies

Momentum - 2015 (action) - we had never seen an action movie filmed in South Africa. Pretty areas and a good action plot.

Postman - 1997 (adventure, drama) - one of the movies with a deeper message. I am not sure how many such brave mail deliverers wold be found today if it was needed.


Victor Frankenstein - 2015 (SF) - quite a different version of the traditional Frankenstein's story.

The Accidental Spy - 2001 (action, comedy) - always funny and entertaining Jackie Chan.

Bang Bang Baby - 2014 (musical) crazy but entertaining + good singing.

Pineapple Express - 2008 (action, comedy) stupid but entertaining.

Road to Perdition - 2002 (crime, drama) - good movie and a mafia man's story.

The Young Messiah - 2016 (drama) - the only movie showing Jesus as a little boy which I had ever seen. Nice and interesting approach.

When Time Expires - 1997 (SF) - We did enjoy watching it - the slowly developing plot is intriguing and involving but totally different from the nowadays SF movies.

Our Halloween Night Shows



Ten Little Indians - 1965 - a clasic based on the novel by Agatha Christie.

White Zombie - 1932 - The first zombie film - the original meaning of 'a zombie' shown in the movie.


House of Wax - 1953 - an early 3D movie + in color





Wywiady Klubowe: Rozmowa z Anną Jadwigą Matelską

Dzisiaj przedstawiamy kolejną Panią z Klubu Polki na Obczyźnie, interesującą osobę, blogerkę. Po pobycie w Malezji Ania zawitała „na chwilę” do Polski. Korzystamy z tego, że ma teraz trochę wolnego czasu i gościmy ją w naszych Wywiadach.

Twoje miejsce w Polsce?

Pochodzę z Gdańska, więc Trójmiasto na zawsze pozostanie moim domem, do którego kocham wracać o każdej porze roku. Jednak w głębi serca jestem wielkopolską pyrą – małe miasteczko pod Poznaniem o nazwie Puszczykówko, to prawdziwie MOJE miejsce w tej części świata.


A to niespodzianka 😊.  Trójmiasto to także moje rodzinne strony w Polsce, a i Poznań ma swoje szczególne miejsce w mojej historii życia.

Jak dawno temu wyjechałaś z Polski?

Przymierzałam się od dawna do tego wyjazdu, ale ostatecznie wyjechałam w 2015 roku. Pod koniec 2016 wróciłam do Polski, przynajmniej tymczasowo.

Kraj/ kraje / przyczyna Twojej emigracji?

Od małego świat mnie wabił, czytałam książki Fiedlera, wędrowałam dosłownie palcem po mapie, wreszcie nieśmiało zaczęłam podejmować pierwsze samodzielne próby podróżnicze. Studiowałam historię, uczyłam się języków, fascynowały mnie odległe kultury, podróże stawały się moją faktyczną pasją.


Od kiedy usłyszałam o organizacji AIESEC i o tym, że za jej pośrednictwem można wyjechać na staż w każdym zakątku świata, marzyłam, aby zrealizować taki szalony plan. Na celowniku była Ameryka Łacińska, którą interesowałam się już od jakiegoś czasu i do której jeździłam turystycznie. Jednak sprawa okazała się nie tak prosta, jak sądziłam. Nie mogłam znaleźć satysfakcjonującej mnie oferty, a te atrakcyjne były nieosiągalne z uwagi na mój nie dość jeszcze biegły hiszpański. Wtedy pomyślałam o Azji, jako o alternatywnym kierunku. I tak zupełnie przypadkiem wylądowałam w Malezji, o której nie wiedziałam praktycznie nic, ale która stała się moim domem na niemal 2 lata (zamiast planowanych 5 miesięcy).

Taki rozwój wydarzeń zaskoczył mnie samą, nigdy nie planowałam emigracji. Po raz kolejny przekonałam się, że marzenia się spełniają... ale w zupełnie inny sposób, niż się tego spodziewamy. A od świata latynoskiego wcale nie uciekłam aż tak daleko, bo właśnie w Malezji poznałam swojego obecnego partnera, Kolumbijczyka. Choć aktualnie oboje mieszkamy w Europie, w perspektywie mamy wyjazd za Ocean, tym razem w jego rodzinne strony.

Twoje wykształcenie...

Studiowałam w Warszawie – zresztą ten wyjazd na studia był moją pierwszą małą „emigracją”. Skończyłam historię oraz dziennikarstwo i komunikację społeczną, a podyplomowo również latynoamerykanistkę.



Czym zajmujesz się na co dzień?

Zawodowo zajmuję się PR-em i marketingiem, aktualnie pracuję w wydawnictwie książkowym.

Co lubisz robić w czasie wolnym?

Od zawsze nałogowo czytam książki, dlatego uwielbiam moją pracę. Poza tym prowadzę dość aktywny tryb życia, biegam, tańczę, uprawiam jogę i uczę się kolejnego języka – rosyjskiego. Oczywiście w każdej wolnej chwili staram się podróżować albo pisać o podróżach.

Z czego jesteś dumna?

Z tego, że się odważyłam i wyjechałam. Z tego, że wróciłam. Ostatnio jestem szczególnie dumna z wolontariatu, w który udało mi się zaangażować mimo napiętego planu tygodnia – pomagam bezdomnym kotom w krakowskiej fundacji Stawiamy na Łapy.

Kiedy zaczęłaś pisać bloga / o czym piszesz na blogu?

Mój blog Random Travel Stories powstał z potrzeby realizacji drugiego wielkiego marzenia, zaraz po podróżowaniu – marzenia o pisaniu. A także z chęci utrwalenia wspomnień, aby mieć o czym opowiadać wnukom (albo kotom) za czterdzieści lat. Do założenia własnego miejsca w sieci zmobilizował mnie właśnie wyjazd do Malezji.


Zaczęłam od tekstów podróżniczych – przy czym więcej jest w nich subiektywnych wrażeń niż informacji typowo praktycznych, choć te oczywiście również staram się zawierać, bo wiem, że przyciągają czytelników. Wraz z rozwojem bloga gdzieś w tyle głowy pojawiły się idee, które pragnę promować wszelkimi możliwymi kanałami: idee tolerancji i szacunku wobec odmiennych kultur, obyczajów i religii, świadomego, odpowiedzialnego podróżowania, a także zdrowego stylu życia i wegetarianizmu.

Czym jest dla Ciebie Klub Polki?

To jedna z największych internetowych niespodzianek ostatnich lat. Klub odkryłam przypadkiem, szukając nowych kanałów do promocji bloga. Znalazłam o wiele więcej – niesamowitą społeczność fascynujących, utalentowanych i szalenie inspirujących kobiet (oraz jednego rodzynka), z których każda ma do opowiedzenia multum historii udowadniających, że życie pisze naprawdę najlepsze scenariusze.



Co jeszcze chciałabyś nam powiedzieć o sobie?

Moje motto, które codziennie daje mi kopa do działania:
Najtrudniej jest przeżyć następne pięć minut. Życie – to jest następne pięć minut.

„A jednak robimy wszystko, żeby o tym nie myśleć. Plany, nadzieje, lęki – dotyczą przyszłych tygodni, miesięcy, lat, a nawet dziesięcioleci. W nich wyłącznie żyjemy, czyli nie żyjemy, ale wyobrażamy sobie życie. Ze strachu przed następnymi pięcioma minutami? Czy z nudów? Bo następne pięć minut prawie zawsze jest bardzo nieefektowne. Najczęściej trzeba coś przełożyć z miejsca na miejsce, a potem z powrotem na to samo miejsce, wstać, usiąść, zareagować.
A jednak nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia." – Stanisław Mrożek

ANNA JADWIGA MATELSKA

Strony Ani:
Blog Random Travel Stories
Facebook
Instagram

Jak powiedział zupełnie kto inny-przyszłosć nie istnieje, bo tak naprawdę zawsze jest dzisiaj. Żyjmy więc i nie bójmy się tego, co się jeszcze nie zdarzyło i być może nigdy się nie zdarzy. Skupmy się na tym, co pozytywne oraz jak radzi Ania, na tych najbliższych minutach naszego codziennego życia.

Aniu, dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia na kolejnym etapie Twojego życia i Twoich podróży.



Zdjęcia: Anna Jadwiga Matelska



Tuesday, November 21, 2017

Rachael Clementine Howard

Rachael Clementine Howard was born on March 6, 1866, in Plano, Collin County, Texas. She was the fifth child of William James Howard and Rachel Belzora Stimson.


At the age of 16 (1882), Racheal was baptized at Bethany Church in Plano, TX. In the same year, on December 21, she married 22 year old Robert Jefferson Davis Brown. Robert's parents were Mr. Sidney Brown and Mrs. Sarah Elizabeth Brown (nee Angel). The spouse was born on September 11, 1860 in Sumner County, Tennessee.

Soon, Racheal and Robert's daughters were born.
Clevie May Brown came to this world on November 29, 1884 (in Plano). Her sister was born Lula Belle was born two years later, on September 7.


Unfortunately, Robert Jefferson died on May 30, 1890. He was buried at Bethany Church Cemetery in Plano, TX. I did not find any information on the cause of his death.

Two years later, on January 3, 1892, Rachael married 24 year old John Lee Gant who was a farmer.
John was a son of Mr. Henry A. Gant and Mrs. Helen Jane Gant (nee Shanklin). He was born on August 12, 1867 in Sumner County, Tennessee.

Young J.L.Gant

 As the Census records show, in 1900 and ten years later as well, the couple lived with their children and Rachel's mother at Justice Precinct 5 (west part) Plano town, Collin, Texas, United States*/**.
They had nine children. Seven of them lived till their adult age - two infant twins were stillborn.

Rachael's youngest son Harold and one of her daughters (Victoria?)

 Original art piece by Rachael's son Harold

In 1903, on August 13, Rachel's 18 year old daughter Clevie married Arthur Stevens Witt. The marriage ceremony took place in McKinney, Texas. Arthur was five years older than his bride - he was born to Mr. John Worth Witt and Mrs. Rachel E. Witt (nee Shirley) on February 19,1890.

Clevie and Arthur had three daughters.

1. Lula Mae - born 1907
2. Maurine Rachel - born 1910
3. Eloise Brown - born 1921

Rachael and Robert's second daughter Lula got married on August 18, 1918. Her husband was Charles Wells. Lula was married three times (and most likely divorced twice). On  June 16, 1924 she entered the second matrimony with Charles L. Moon. I do not know how long their marriage lasted. Anyway Lula's third husband was Mr. Moore.

Two years later, in 1920, on April 11, Rachael's second husband John Lee Gant passed away (Rachael was 54 then). He was buried at Plano Mutual Cemetery in Collin, TX.



1920 was a difficult year to Rachael and the family. A few months before John's death, in February, Viola 24 four year old daughter of Rachael and John passed away as well.


Rachel outlived her husband, as you can see in the notice included below, she died at home on October 28 in the year 1943.


Her grave is in Plano at Plano Mutual Cemetery as well.


Source:
*United States Census, 1900," database with images, FamilySearch (https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:M3L3-P3Q : accessed 14 November 2017), Clevie Brown in household of John L Gant, Justice Precinct 5 (west part) Plano town, Collin, Texas, United States; citing enumeration district (ED) 16, sheet 18A, family 350, NARA microfilm publication T623 (Washington, D.C.: National Archives and Records Administration, 1972.); FHL microfilm 1,241,621.

**"United States Census, 1910," database with images, FamilySearch (https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:M2SC-H6Z : accessed 14 November 2017), Rachel Gant in household of John L Gant, Justice Precinct 5, Collin, Texas, United States; citing enumeration district (ED) ED 20, sheet 8A, family 126, NARA microfilm publication T624 (Washington D.C.: National Archives and Records Administration, 1982), roll 1540; FHL microfilm 1,375,553. 

https://www.familysearch.org/
Credits: Photos of gravestones by mystic75074



Wednesday, November 15, 2017

Wywiady Klubowe: Rozmowa z Joanną Rutko-Seitler

Wywiady Klubowe powracają dzisiaj do Szwajcarii. Tutaj też mieszka polska blogerka Joanna.

Joanno, gdzie jest Twoje miejsce w Polsce?
 
Urodziłam się w Bolesławcu, wychowałam w Żarach. Często zaglądam do tego miejsca, choć rodzina już wymarła i tylko paru znajomych pozostało. Teraz gdy jeżdżę do Polski, zatrzymuję się u rodziców mojej przyjaciółki w Nowogrodzie Bobrzańskim, który jest moim drugim domem i bazą wypadową na różne wyprawy. Pozostaję jednak w Lubuskiem, gdzie grzyby, ryby i ruiny...

Jak dawno temu wyjechałaś z Polski?

Do Szwajcarii wyjechałam pierwszy raz na zimowy urlop w 2001 roku, ale tak mnie tam ciągnęło, że zostawiłam wszystko i na wiosnę podjęłam pracę pod Zurychem (w Richterswil). Jakby nie patrzeć, zaraz będzie już 17 lat.


Kraj/ kraje i przyczyna Twojej emigracji to...

Jako studentka wyjeżdżałam do pracy sezonowej do Niemiec i do Szwajcarii. Niemcy jednak nie przypadły mi do gustu. Nie mogłam się odnaleźć w Berlinie. Helwecja i jej małe miasteczka mają tyle uroku, że to właśnie tutaj postanowiłam się osiedlić. W Arbon, nad jeziorem Bodeńskim.

Co nam powiesz o swoim wykształceniu?

Jestem absolwentką Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości we Wrocławiu, o kierunku Administracja Rządowa i Samorządowa. Niestety nie pracowałam tutaj w tym zawodzie, gdyż... takiego zawodu po prostu nie ma. W Szwajcarii jesteś albo specjalistką od czegoś, albo od niczego. Lubię się kształcić. Niedawno ukończyłam kurs pracownika ochrony, który potrzebny mi był, by nieskrępowanie brać udział w festiwalach, jako ochrona sceny. Dorobiłam sobie też licencję na użytkowanie gazów łzawiących. W planie jeszcze inne kursy i licencje, związane z ochroniarstwem.


Te inne licencje brzmią interesująco...

Czym zajmujesz się na co dzień?

Mam wiele zajęć. Najważniejszym z nich jest wychowywanie dziecka. To córka jest na pierwszym miejscu. Mam wiele zajęć dodatkowych. Jestem fotografką „eventową" (weekendy), w sezonie letnim organizuję koncerty nad jeziorem w moim mieście (PickNickJazz am See), pracuję na wszelakich festiwalach (Greenfield, Streetfood). Jestem menagerem grupy muzycznej mojego męża i znajomego, prowadzę bloga i administruję fejsbukową grupę Polacy w Szwajcarii. Ponadto pomagam Polakom „bez języka" w gminie, u lekarzy i przy załatwianiu innych spraw urzędowych.

Jakie masz hobby / co lubisz robić w czasie wolnym?

W wolnym czasie przy złej pogodzie lubię się legnąć z kubkiem kawusi (Obligatoryjnie Nescafe 3w1 z Polski) z książką, gazetą Wróżka lub z tabletem, czytając inne blogi. Obok mnie traktorujący futrzak James, którego ulubione miejsce to wszystko, co elektroniczne. W tym wspomniany tablet. Gdy pogoda dopisuje, biorę aparat i wędruję.


Z czego jesteś dumna?

Pomimo tego, że jestem osobą publiczną i narażam się na „hejt” wśród rodaków, jestem dumna z tego, że mogłam pokazać Szwajcarom, jak również i Polakom, że jako „Auslanderka" potrafię się zintegrować i stworzyć coś, co nikomu jeszcze do głowy nie przyszło. Mieszkam nad jeziorem Bodeńskim w pięknym miasteczku, w którego porcie znajduje się pawilon muzyczny, stojący odłogiem. 5 lat temu wraz z mężem, wpadliśmy na pomysł, by go ożywić. W tym roku dostałam pierwszą dotację od miasta, a impreza wyrobiła już sobie markę.

Kiedy zaczęłaś pisać bloga / o czym piszesz na blogu?

Siedząc w branży kulturowo-muzycznej, zauważyłam, że brakuje kalendarium z imprezami w języku polskim. Długo zastanawiałam się jak to rozwiązać, aż w końcu zdecydowałam się, że założę bloga. Obserwowałam blogi koleżanek i zauważyłam, że jest luka, bo nikt do tej pory o imprezach nie pisał. Bałam się, że pomysł nie przejdzie. Kilka osób jednak rozwiało moje wątpliwości i tak oto Auslanderka w Szwajcarii wypłynęła. Potem doszły relacje z imprez, knajpek, restauracji, opisy odwiedzanych miejsc, helwecka kuchnia i najważniejsze sprawy w tym kraju. Od szczepień dzieci, przez obowiązek szkolny do alimentów na przykład. Wielu ludzi zadaje mi pytania przez messengera i zamiast powtarzać się kilkakrotnie, piszę artykuły, w których staram się w miarę szczegółowo naświetlić problem i rozwiązanie. Jeśli brakuje mi wiedzy w danym temacie, idę do gminy i pytam. Często też wykorzystuję wiedzę mojego męża, który jest lekarzem i kolegi, który jest policjantem i strażakiem. Takie znajomości bardzo się przydają.


Czym jest dla Ciebie Klub Polki?

Na stronę klubu Polki trafiłam przez koleżankę blogerkę. Widziałam logo na jej stronie i weszłam. W szoku byłam, że jest tyle dziewczyn (i chłopak) z całego świata... Każdy ma własną historię do opowiedzenia, każda historia jest ciekawa. Zastanawiałam się, czy warto byłoby się dołączyć... pewnie, że warto! Wysłałam zapytanie i mnie przyjęto. Na oficjalną stronę klubu wchodzę parę razy w miesiącu. Wiem, nie często, ale na FB mogę śledzić nowości i wszystkie wpisy. W życiu nie widziałam na oczy tych dziewczyn, ale czytam z zapałem pewne blogi. I tak jak ja się dziwię, kto mnie w Chinach czyta, tak pewnie panie z Tajlandii, Wietnamu czy też Turcji dziwią się kto je w Szwajcarii czyta. Klub to taka mała-wielka rodzina, która się czasem i pokłóci, i przytuli jak trzeba.

Co jeszcze chciałabyś nam powiedzieć o sobie?
 
We wrześniu uruchomiłam dział wywiady. Są to rozmowy z Polakami, którzy założyli biznesy w tym pięknym kraju. Ostatnie pytanie, Jaką radę dałbyś Polakom, zakładającym swój biznes, wszyscy odpowiadają zgodnym chórem: Wierzyć w siebie, spełniać marzenia i nie poddawać się. I to jest również moje motto. Blog nie jest perfekcyjny. Ja nie jestem perfekcyjna. Robię, co mogę i się nie poddaję. Nie rezygnuję z pisania, tylko dlatego, że ktoś po mnie pojechał jak po szmacie. I wszystkim tego życzę. Niech Wam zwisa i powiewa to, co inni o was myślą. Róbcie swoje.



JOANNA RUTKO-SEITLER 

Blog Joanny: Auslanderka w Szwajcarii 

Joanno, dziękujemy za spotkanie.
Cieszymy się, że mimo tak wielu zajęć mogłaś poświęcić nam chwilę na naszą klubową rozmowę. Gratulujemy osiągnięć i tego, że przeciwności oraz niepowodzenia, które zdarzają się każdemu, Cię nie zniechęcają.

A więc róbmy swoje (o czym spiewał też Wojciech Młynarski) i nie rezygnujmy z marzeń!
Co Wy na to?

Zdjęcia: Joanna Rutko-Seitler





Wednesday, November 8, 2017

Pecos Bill

Pecos Bill, fikcyjny kowboj o nadprzyrodzonej sile i nieziemskich mocach, jest bohaterem popularnych w Teksasie opowieści, wymyślonych i spisanych przez Edwarda S. O'Reilly na początku XX wieku.

Pecos Bill urodził się w latach trzydziestych XIX wieku, był najmłodszym, osiemnastym dzieckiem teksaskiego pioniera i jego żony. Już jako niemowlę Pecos Bill był niezwykły - zaczął mówić, gdy nie miał jeszcze miesiąca, a w okresie ząbkowania, zamiast tradycyjnego gryzaka wolał bowiem ssać nóż. Kiedy potrafił już poruszać się na czworakach, Pecos Bill wymykał się mamie, by siłować się z młodymi niedźwiedziami i innymi dzikimi zwierzętami.

Pewnego razu, gdy rodzice chłopca przeprawiali się wozem przez rzekę Pecos, mały Bill wypadł z wozu i wpadł do rzeki. Jej nurt porwał dziecko i poniósł daleko od miejsca, gdzie byli jego tata i mama. Chłopiec jednak nie utonął - gdy wpadł do wody od razu, 'sam z siebie' nauczył się pływać i dotarł do brzegu rzeki. Tam znalazła go samica kojota, która zaprowadziła go do swojego stada. I tak przez piętnaście lat Pecos Bill żył wychowywany przez kojoty.

Chłopca odnalazł przypadkiem jeden z jego braci. Rodzina Billa musiała wówczas nauczyć go ludzkich zachowań i tego, że jest człowiekiem, a nie kojotem.

Pecos Bill wyrósł na super kowboja. Był najsilniejszy, najwspanialszy i najmężniejszy. Według legendy to właśnie on wymyślił lasso oraz znaczenie bydła przy pomocy rozgrzanego metalu. Potrafił jeździć na tornadzie oraz na panterze jak na rumaku, do popędzania bydła służył mu nie bat, a grzechotnik. Bill potrafił też założyć uprząż na rzekę Rio Grande po to, by nawodnić nią swoje ranczo. Jego ulubionym koniem był Widow Maker, który żywił się dynamitem i był tak niebezpieczny, że można było stracić życie, próbując go dosiąść.

Pecos Bill miał wiele żon, ale jego jedyną miłością była jego pierwsza żona Slue-foot Sue. Zaraz po ślubie Sue chciała, by Bill w dowód miłości pozwolił jej dosiąść Widow Makera. Mimo sprzeciwu męża (jak wiemy rumak Billa nie był zwykłym, potulnym konikiem) Sue dopięła swego. Gdy wsiadła na konia, ten zaczął wierzgać i kopać tak mocno, że Sue zleciała z siodła. Panna młoda, zgodnie z ówczesną modą, miała na sobie turniurę - metalowy, elastyczny stelaż, który podtrzymywał halkę i spódnicę sukni. Siła upadku sprawiła, że dzięki owemu sprężynującemu elementowi garderoby, Sue zaczęła odbijać się jak piłka coraz wyżej i wyżej. Nawet Bill nie dał rady jej zatrzymać. Sue odbijała się od ziemi dalej i dalej. Nieszczęsny małżonek zdał sobie sprawę, że jak tak dalej pójdzie, wkrótce Sue zginie śmiercią głodową. Dlatego, by ją od tego uchronić, musiał niestety zastrzelić swą świeżo poślubioną żonę. Inna wersja tej legendy mówi, że Sue doleciała do Księżyca i tam do dzisiaj odbija się na turniurze w górę i w dół.


Pecos Bill miał wiele przygód, które O'Reilly opublikował w roku 1923 w postaci sagi. Ten niezwykły kowboj i superbohater jest przykładem postaci tak zwanego pseudofolkloru, który prezentuje zmyślone historie i zmodyfikowane legendy jako legendy prawdziwe, mające podstawy historyczne. Jakby nie było, opowieści o Pecos Billu stały się tak popularne, że stał się on jednym z wielu bohaterów folkloru amerykańskiego.


Ilustracja: By Maroonbeard (Own work) [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons





Friday, November 3, 2017

Mom's WW2 Stories: School

When the war started and Poland was occupied by Nazi Germany, the ability of speaking and understanding German became vital. My grandma was a fluent German speaker and she decided to teach the language to her little daughters. Her teaching method was simple - she spoke to the girls in German only. Every day, day by day. At the beginning, mom (a few year old baby girl then) and her two years older sister cried because they did not know what their mother was saying. Therefore, they often asked grandma, with tears in their little eyes, to tell them in Polish what she meant. Although the method may seem a bit drastic, it appeared to be very effective - after three months of such active learning, both girls could easily communicate in German. Then, grandma Irena started talking to her daughters in their native language again.

When mom "became of age" and the very first day of her school education came, she was more than ready considering the German language. It was important as Polish was forbidden - the classes were run by German teachers in German only. Since she could also read and count (the early primary school mathematics level of course), after a short time of her career in the first grade, mom was moved the third one and attended classes together with her older sister.

Frau K., their teacher, seemed not to be keen on the Polish kids and she made them see and feel (literally) it. An example? One morning mom was walking along the corridor toward the classroom, at the same time, a German boy of the same third-year group passed her by. He was running. The teacher saw him ran but when he ran into the classroom, she said nothing even though running in the school building was forbidden. When mom reached the room, Miss K. yelled at her: "Running is not allowed!" and hit her with a stick. It did not help that mom cried and tried to explain: "I did not run Miss. It was Georg.*", she got her beating anyway.

Despite all the years which have passed (mom is eighty-two now), she can still remember what she learned during her first year at school. One of the songs which she very much enjoyed was  Jetzt fahrn wir übern See, übern See. I have found a modern video version of it on YouTube (the teacher and the kids in the video are not related to mom's story in any way).


The song is about sailing across the see without paddles, birds which sang and hunters who blew their horns. The trick during singing is that you are not supposed to sing a certain word. Mom recalls that when they sang the song at the class, whoever happened to make a mistake, forgotten to be silent at the right time, had to stand up.

Another song which she learned at school was Es regnet, es regnet, die Erde wird nass!


This one is obviously about the rain but the children are pleased because they are sitting in a dry place and they will not get wet.

Except singing, there was also reading and Das Büblein auf dem Eise. The poem, written by 19th-century German poet Friedrich Wilhelm Güll, tells a story about a little boy who is eager to check whether the fresh ice on a pond is thick enough to play on it. The poem is quite long and mom can still recite the beginning of it.

All in all, mother's wartime school education adventure did not last long. One day, when mom and her sister came to school, Miss K. greeted the pupils with a "Heil Hitler!", as usual. Then, the Polish children were given homework and told to go back home. It all repeated on the next day. The teacher did not check whether the previous homework had been done, just set another one and, again, "go home" for the Polish pupils. Soon, when they came to school they were not allowed to enter the building at all. The classes were for German kids only.


In the picture mom - ready to go to school on her very first school day (September 1942). The flowers were for her teacher. Mom was wearing a green velvet skirt made by grandma. The white (colored striped) shirt had green buttons with pictures of little colored toadstools on them.

Can you remember anything from your first year in primary school, what you learned then? Well, I cannot. Maybe there was nothing unusual about it or I did not really enjoy it. Who knows.

* The name has been changed 







Tuesday, October 31, 2017

Movies Monthly: September

Here are the films and TV shows which we enjoyed watching most in the month of September.

Miniseries

Hatfields & McCoys - 2012 (history) - with the family connection to McCoys (which I had found during my ancestry research project) it was very interesting to rewatch the tragic family history. This time, we looked at all the events from a more personal angle. Our connection to McCoys was Ms. Barbara Trollinger (born in 1768). In 1796 she married William McCoy who was Asa Harmon McCoy's uncle.



Documentaries:

Beslan - Three Days in September - 2006 - school starts in Poland on September 1 as well. On that day in 2004, I started another school work year - everything at our school went smoothly, as usual. The opening school year ceremony and the all school gathering lasted for about a half an hour, then students went to the classrooms to meet their teachers and get their classes schedules. That was all. At the same time in Beslan, such horrifying things happened and lasted much longer than one school-day only. In my opinion, everybody should watch the documentary, maybe they could see then what appalling deeds are certain people capable of.

Expedition Texas - the episodes which we watched had been aired in 2016 (season 7) - little known but interesting facts about places and (old) buildings in Texas.

The Vietnam War  - 2017 - very informative and educational series. I was born when the war had already begun. I lived in Poland, I was little and Vietnam was far away in Asia. Never had I realized how long the war lasted and how very much deceived those men had been until I watched the series. They all were the victims of the war.

It is stunning how current some comments and slogans from the 70s, showed in the documentary, seem to be. "Our flag - love it or leave" for example. A lot of interesting facts and materials make the show quite a history lesson.

The last part of the series I found very moving. Our brother is a Vietnam veteran as well.

Our Classics of September

Platoon - 1986 (war) - we watched it as the post-final part of The Vietnam War series. Many historical facts mentioned in the documentary were included in the movie.


Cobra - 1986 (action) - another Stallone's film which is good to rewatch from time to time.

Dune - 1984 (SF)  - I used to have the book which the movie was based on. The book (original version in English) was thick, full of descriptive parts. It was interesting to see the visual version of it. Quite well-made, I did enjoy watching the movie.

Seven Years in Tibet - 1997 (biography, drama) - if you have not seen it, you should. Certainly worth sparing your time to watch the 1997 version of the film. I have not seen the original Austrian story made earlier in the 50s.

 Network - 1976 (drama) - it is sad how the movie TV premonition seems to be very much a reality right now. "I'm as mad as hell and I'm not gonna take this anymore!" feels still current too.


Other movies

Fantastic Beasts and Where to Find Them - 2016 (fantasy) - interesting, involving and entertaining + many nice computer effects.

The Lucky Ones - 2008 (drama) - unfortunately, as it was shown in the movie, many people neglect not only the ex and present service men and women as persons but their sacrifices as well.

Land of Mine - 2015 (war, history) - a tricky title - it meant something totally else than you could think.

Sister - 2016 (drama) - it is commonly known that a family environment has a great impact regarding child's development and life. That influence obviously may be positive or negative. The film shows an interesting example of it all + how the bond between siblings may change and grow.

Tremors 1- 4 (SF) - the original first part (1990) and the fourth "The Legend Begins" were the most enjoyable ones of the four.

Suicide Kings - 1997 (drama) - a weird but interesting story.


Eagle Eye - 2008  - a bit different action film.







Monday, October 30, 2017

Wywiady Klubowe: Rozmowa z Ewą Wesołowską

Witamy Was w dzisiejszym odcinku Wywiadów Klubu Polki na Obczyźnie!

Po wizycie w Anglii, skaczemy do Holandii, by porozmawiać z Ewą.

Witaj miła Klubowiczko 😊. Opowiesz nam o tym, gdzie jest Twoje miejsce w Polsce?

Trudno mi wskazać jedno miejsce. Najdłużej mieszkałam w Ostrowcu Świętokrzyskim, bezpośrednio przed wyjazdem z Polski była to Warszawa, gdzie nadal mieszka większość moich przyjaciół, a najukochańsze miejsce to chyba Turbacz w Gorcach. Za polskimi górami bardzo tęsknię!


Jak dawno temu wyjechałaś z Polski?

Z Polski wyjechaliśmy w 2011 roku.

Kraj/ kraje i przyczyna Twojej emigracji to...

Z mężem zawsze bardzo lubiliśmy podróżować. Z plecakami wędrowaliśmy po Europie, Ameryce Południowej, Bliskim Wschodzie. Ale kiedy urodził się nasz synek, uznaliśmy, że z małym dzieckiem trudno będzie już spać na lotniskach, w namiocie na pustyni, czy w nocnym pociągu w Karkonosze :) Uznaliśmy, że teraz najlepiej będzie pomieszkać w jednym kraju, spokojnie go poznawać, a później przenieść się do kolejnego… Szykowaliśmy się do Helsinek, ale pierwsza oferta pracy przyszła z Barcelony. W stolicy Katalonii spędziliśmy cudowne prawie trzy lata i zdecydowaliśmy się przenieść tym razem na północ, do Holandii. Życie w Niderlandach okazało się dużo mniej radosne niż nad Morzem Śródziemnym i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że za kilka tygodni wracamy do Barcelony. Tym razem chcemy pomieszkać tam dłużej, bo w samej Katalonii czeka na nas tyle miejsc do odkrycia, nie wspominając o całym Półwyspie Iberyjskim!



Twoje wykształcenie?

Ja zdecydowanie wdrażam „life long learning”, czyli uczenie się przez całe życie. :) Skończyłam ekonomię na SGH, studia europejskie na College of Europe, a miesiąc temu napisałam pracę magisterską z lingwistyki stosowanej.


Czym zajmujesz się na co dzień?

Przede wszystkim dwójką dzieci :). Właśnie skończyłam kolejne studia, ale też cały czas uczę się i korzystam z kursów MOOC, głównie programowanie i analiza danych. Do tego lekcje baletu, języków, a ostatnio planowanie przeprowadzki!

Jakie masz hobby / co lubisz robić w czasie wolnym?

Balet, łyżwiarstwo figurowe, podróże małe i duże, trochę fotografia, choć bardzo amatorsko.

Z czego jesteś dumna?

Z mojej rodziny!
 


Kiedy zaczęłaś pisać bloga / o czym piszesz na blogu?

Pierwszego bloga zaczęłam pisać we wrześniu 2012 roku. Miałam w domu dwójkę małych dzieci i zaczęłam pisać o moim życiu: Barcelona z dzieckiem . Po przeprowadzce do Holandii w 2013 roku założyłam nowego bloga o nowym życiu: Cały ten Beneluks. Teraz powoli szykuję się na powrót do Barcelony z dzieckiem :).

Czym jest dla Ciebie Klub Polki?

Klub Polek jest przede wszystkim cudownym miejscem spotkań, wymiany doświadczeń, ciekawych projektów. Zwykle niechętnie wstępuję do stowarzyszeń i chwilę obserwowałam Klub z zewnątrz, zanim do niego przystąpiłam. Należę do niego chyba od 2015 roku i cały czas jestem tak samo zachwycona!

Co jeszcze chciałabyś nam powiedzieć o sobie?

Zapraszam do odwiedzenia moich blogów:
Barcelona z dzieckiem
Cały ten Beneluks

EWA WESOŁOWSKA 

Polecamy Waszej uwadze blogi Ewy i zapraszamy do przeczytania kolejnego Wywiadu z zupełnie inną panią - Polką na Obczyźnie.

Pozdrawiamy czytelników Wywiadów!

Zdjęcia: Ewa Wesołowska





Tuesday, October 24, 2017

In The Kitchen With Tobo: Real Mexican Tacos

About our first ever real Mexican tacos and the diner.

In The Kitchen With Tobo: Real Mexican Tacos: Some time ago, we visited (for the first time) Real Mexican Taco place which had been recommended to us. We had never eaten real Mexican tac...

Thursday, October 12, 2017

Wywiady Klubowe: Rozmowa z 'Dee'

W dzisiejszym odcinku Wywiadów mam przyjemnosć goscić Dorotę, znaną w Klubie Polki na Obczyźnie także jako 'Dee'. 

Jakiś czas temu Dorota zainspirowala mnie swoim projektem 'Alfabet Emigracji', w którym brałam udział. Efektem tego była blogowa seria 'My Texas Alphabet' (posty w języku polskim i angielskim opublikowane na Gone to Texas).

Witaj Dee! Ciesze sie, że znów się spotykamy (wirtualnie). Powiedz nam, gdzie jest Twoje miejsce w Polsce?

Najważniejszym dla mnie miejscem na pewno jest i będzie Kraków. Tu się urodziłam i wychowałam, tu wszystko stało się po raz pierwszy. Byłam fanatyczną zwolenniczką tego miasta, chodziłam po jego ulicach i zachwycałam się. Wiedziałam o nim wszystko, od podszewki. Jednakże drugim miejscem, które darzę wielką sympatią i do którego mam sentyment to Góry Świętokrzyskie, skąd pochodził mój tata. Tutaj urzekły mnie lasy i natura i tajemnicza historia pierwszych Słowian, którą te miejsca kryją.

Jak dawno temu wyjechałaś z Polski?

W październiku minie 19 lat odkąd mieszkam na wyspach brytyjskich.

 

Dee, opowiedz nam o kraju i przyczynach swojej emigracji...

Mieszkam w Wielkiej Brytanii, w jednym z jej piękniejszych regionów, w Kent, który nazywa się ogrodem Anglii. Mój wyjazd z Polski był nagły i miał trwać 6 miesięcy, nie planowałam nigdy opuszczać mojego Krakowa. Wyjechałam po miłosnym zawodzie i chciałam do siebie dojść, zapomnieć i może przy okazji nauczyć się języka angielskiego. Wyszło inaczej, bo pierwszego dnia nad Tamizą poznałam mojego obecnego męża i los zadecydował za mnie.


Z wykształcenia jesteś...

Jestem magistrem historii i w Anglii skończyłam historię sztuki.

Czym zajmujesz się, na co dzień?

Przez 12 lat byłam managerem sieci kafejek, ale ze względu na dzieci przestałam pracować. Teraz jestem mamą i zajmuję się domem, ale miejmy nadzieję, że już niedługo. Bardzo ambitne plany przede mną, których nie zdradzę na razie.

Twoje hobby to...

Mój mąż się śmieje, że nie mam czasu na życie, bo tyle mam zajęć. Kocham fotografować, podróżować po świecie, włóczyć się z psem po nieznanych mi okolicach, poznawać je i zgłębiać ich historię. Uwielbiam historię Słowian i dużo o nich czytam i zbieram materiały. Maluję i remontuję stare meble, a czasami przyozdabiam je techniką zwaną decoupage. To kolejne moje hobby: dekorowanie rzeczy przy pomocy serwetek.

Z czego jesteś dumna?

Jestem dumna, że pomimo wielu kłód, jakie życie nam rzuciło pod nogi, jesteśmy bardzo szczęśliwą rodziną i dobrze nam ze sobą. Mieszkamy w małym kentowskim miasteczku, mamy wielu przyjaciół i dużo podróżujemy. Jestem też bardzo dumna z moich niesamowitych dzieci.


Kiedy zaczęłaś pisać bloga?

Zaczęłam pisać w Paryżu, gdy sama włóczyłam się po paryskich ulicach i zgłębiałam nie tylko francuską stolicę, ale również sama siebie. Odkryłam inne warstwy własnej osoby. Doceniłam bardzo moje życie. To było 3 lata temu. Mój blog jest głównie o podróżach i miejscach, które odwiedzam.

Czym jest dla Ciebie Klub Polki?

Hmm, to nie jest łatwe pytanie. Klub początkowo był dla mnie miejscem spotkania niesamowitych kobiet rozrzuconych po całym świecie. Możliwością wymiany informacji i rozmowy. Teraz stał się czymś jeszcze bliższym, im dłużej w nim jestem i im dłużej znam udzielające się tam dziewczyny. Nie zawsze jest kolorowo, ale klub uczy też tolerancji i zrozumienia innych, bo w innych miejscach na świecie życie wygląda często inaczej.

Co jeszcze chciałabyś powiedzieć o sobie?

Tylko jedną rzecz: jestem żywym dowodem na to, że na emigracji można żyć szczęśliwie i nie tęsknić. Stworzyć własny, mniejszy lub większy świat i odnaleźć się w nim.
Tyle, dziękuję za rozmowę.

DOROTA 'DEE' ŁUKASIK

Blog Doroty: Nie zawsze poprawne zapiski Dee

Doroto, dziekujemy za rozmowę i naszą klubową współpracę. Gratulujemy wspaniałej rodziny,  życzymy też powodzenia w realizacji tajnych (obecnie) planów osobistych!





Wednesday, October 11, 2017

Robert Lee Howard and Dora Elizabeth Angel

Robert Lee Howard was the sixth child of William James Howard and Rachel Bell Howard nee Stimson. He was born on the September 7, 1867, in Plano, Collin County, TX.

R.L. Howard

When he was 21, on July 3, 1889, Robert married Dora Elizabeth Angel, who was also 21 then. Dora was a daughter of Marcus Lafayette Anglea and Mammie Erena Jones. Her older sister Isabell had already been married to Robert's brother William Monroe.

Anyway, Dora Elizabeth Angel was born on May 1, 1868, in Tennessee.


Robert was a farmer, Dora was taking care of their home.

Ethel, their oldest daughter came to this world on July 3, 1892, in Texas.

Claudie Albert was the second child of Robert and Dora's. He was born on July 22, 1894, in Plano as well.


In 1900, Robert, Dora and their two children lived at Justice Precinct 5 (west part), in Plano, Collin County, Texas (Census Records (1)).



Another son was born to the family on August 10, 1904. He was named Robert Lee Jr. (called by the family Jack, though).

Lizzie, the youngest child, was born on May 27, 1906.

United States Census records from 1910 (2)  show that the family still lived at the same address in Plano.
Household
Role
Sex
Age
Birthplace
Robert L Howard Head M 42 Texas
Dora E Howard Wife F 42 Tennessee
Ethel Howard Daughter F 17 Texas
Claud Howard Son M 15 Texas
Robert L Howard Son M 5 Texas
Lizzie Howard Daughter F 4 Texas

Later, during the second decade of 1900s, quite a few things changed in the family of Dora and Robert's.

23 year old Ethel married Mr. Lenzie Cecil Richards on March 2, 1916. Lenzie was two years older than his bride - he was born on March 21, 1890). Ethel's parents-in-law were Mr. Alonzo Woodfield Richards and Mrs. Theodocia (Docie) Ellen Richards nee Liggett.

A year later, on December 12, 1917, Claudie got married. His wife was Lonnie Florence Richards (who was also his sister-in-law). Lonnie's brother was Lenzie Cecil Richards (married to Ethel). Lonnie was born on October 21, 1898, in Allen, Collin, TX.

In 1920 another Census records (3) were made. At that time, Robert and Dora lived in their family house in Plano with the two youngest children only.

Household
Role
Sex
Age
Birthplace
Robert L Howard Head M 52 Texas
Dora E Howard Wife F 52 Tennessee
Robert L Howard Jr. Son M 15 Texas
Lizzie Howard Daughter F 13 Texas


In 1930, Robert and Dora (aged 62) already lived on their own at Precinct 5, in Plano, TX (another Census (3)).

Lizzie must have got married before 1930 - according to the Census from that year, she had already lived with her husband Harold Arnold Trott, at a rented place in Dallas (4). Harold Arnold Trott (born October 29, 1901, in TX - d. Jan. 20, 1982, Dallas, TX) was a son of Mr. William Alexander Trott and Mrs. Lura Trott nee Byrum.

Six years later, on August 28, 1936, in Plano, Robert Lee Junior married Miss Betty Lou Rankin.

Not long after that, Robert Lee Howard Sr. passed away. It was May 13, 1938. Robert suffered from chronic, progressive paralysis. He also had an inflammation of the prostate which was removed. It was the contributory cause of his death (5).


Robert's wife Dora died at the age 92, on December 29, 1961.

Both of them are buried at the Rowlett Cemetery in Plano, Collin County, TX.


As for their children...

Ethel and Lenzie (who was a farmer) had a daughter Colene (b. May 30, 1920 in Allen, TX) and a son Cecil Howard (b. Dec.12, 1925, in Allen as well).

According to the Census of 1935 and 1940, the couple lived at Allen Lucas Road, J.P.1 in Collin County, TX.

On April 2, 1942 Colene married Rev. Joe Carl Johnson (b.March 28,1919, in Merit, TX), son of Mr. Isaac Johnson and Mrs. Dalma Johnson nee Randolph. In the same year, Lenzie was drafted (WW2).


Seven years later, Ethel and Lenzie's oldest daughter Colene and her husband Joe immigrated to Brazil, to do missionary work (5). They must have come back to the US after a few years as their two daughters Carolyn and Linda Marlene were born here.

Mr. Lenzie Cecil Richards passed away in a hospital in Allen, on  February 27, 1975 due to a stroke. Ethel lived much longer. She died from a myocardial infraction in a hospital in Dallas on April 26, 1895. The couple resting place is Bridgeview Memorial Park in Allen, TX.



Robert Lee Junior worked as a mechanic. He and his wife Betty Lou had three children - son Kenneth Perry, daughter Louise, and another son James.
Robert Lee Jr. passed away in McKinney, TX, on June 23, 1972, due to cardiac arrest. Betty Lou Howard died in 1995.



It seems Lizzie and Harold had no kids. The Census records of 1935 and 1940 inform that the couple lived at 2128 North Caroll, in Dallas J.P.#1, with no children.

Lizzie died on October 20, 1968, in Dallas, TX. Her husband passed away on January 20, 1982 in Dallas. They are buried at Rowlett Creek Cemetery in Plano.




Claudie and Lonnie Howard had two children: daughter Florence (b. Jan.19, 1919 - March 30, 2012, TX) and son Richard Lee (b. Nov.16, 1923 - Nov. 22, 1998, Dallas, TX). According to my findings, Florence married Mr. Johnson, and Richard's wife was Doris Kathleen Conner (b. August 18, 1926, in Big Lake, Reagan, TX - d. Oct.12, 1994).

Claudie passed away on October 5,1975 in Plano. His wife Lonnie died in the same year, about two months earlier on July, 21.


The couple's grave is at Bridgeview Memorial Park in Allen, TX.

PS
I hesitated whether to include a birth certificate of Claudie and the death certificates of some relatives' in the post or not. Finally, I decided it is better not to. However, studying them made me feel very sad.

Credits:
Photos of gravestones: courtesy of Mr. Howard Case.

1. United States Census, 1900," database with images, FamilySearch (https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:M3L3-J8C : accessed 5 October 2017), Robert L Howard, Justice Precinct 5 (west part) Plano town, Collin, Texas, United States; citing enumeration district (ED) 16, sheet 16B, family 327, NARA microfilm publication T623 (Washington, D.C.: National Archives and Records Administration, 1972.); FHL microfilm 1,241,621.
2. "United States Census, 1910," database with images, FamilySearch (https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:M2SC-F7T : accessed 5 October 2017), Dora E Howard in household of Robert L Howard, Justice Precinct 5, Collin, Texas, United States; citing enumeration district (ED) ED 20, sheet 9A, family 140, NARA microfilm publication T624 (Washington D.C.: National Archives and Records Administration, 1982), roll 1540; FHL microfilm 1,375,553.
3. "United States Census, 1930," database with images, FamilySearch (https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:CWQ7-43Z : accessed 5 October 2017), Dora Howard in household of R Lee Howard, Precinct 5, Collin, Texas, United States; citing enumeration district (ED) ED 29, sheet 4B, line 51, family 72, NARA microfilm publication T626 (Washington D.C.: National Archives and Records Administration, 2002), roll 2310; FHL microfilm 2,342,044.
3. "United States Census, 1920," database with images, FamilySearch (https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:MCMS-8MW : accessed 5 October 2017), Dora E Howard in household of Robert L Howard, Justice Precinct 5, Collin, Texas, United States; citing ED 24, sheet 7A, line 17, family 137, NARA microfilm publication T625 (Washington D.C.: National Archives and Records Administration, 1992), roll 1789; FHL microfilm 1,821,789.
4. United States Census, 1930," database with images, FamilySearch (https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:HPKM-KZM : accessed 10 October 2017), Elizabeth Trott in household of Harold A Trott, Dallas, Dallas, Texas, United States; citing enumeration district (ED) ED 70, sheet 7B, line 52, family 127, NARA microfilm publication T626 (Washington D.C.: National Archives and Records Administration, 2002), roll 2318; FHL microfilm 2,342,052.

5. http://familysearch.org