Wednesday, September 21, 2016

Teksaskie Kryptydy

Dzisiaj, w ramach wrześniowego projektu Klubu Polki, opowiem o teksaskich kryptydach. Są to zwierzęta, których istnienie nie zostało oficjalnie potwierdzone przez zoologię, zajmuje się nimi kryptozoologia.

Człowiek Kozioł


Niedaleko Dallas, w hrabstwie Tarrant, znajduje się jezioro Worth. Jest to zbiornik wodny, który w 1914 zbudowano na zachodnim rozwidleniu rzeki Trinity, dla celów rekreacyjnych. Północna część jeziora Worth wchodzi w skład parku stanowego. Jego wody to także raj dla wędkarzy - amatorów, m.in. suma i okoni. Jest to także miejsce, w którym widywano dziwną postać (i udokumentowano jej pojawianie się) - ni to człowieka, ni to kozła. Pierwszy raz widziano go w roku 1969 - stwór wysoki na około dwa metry, którego ciało pokryte było częściowo futrem, częściowo łuską, na głowie miał rogi jak u kozła. Rzucał w ludzi odpoczywających nad jeziorem tym, co znalazł w okolicy, łącznie ze starymi oponami. Najprawdopodobniej próbował on odstraszyć ich od terenu, w którym zdobywał pożywienie. Przez wiele dni pojawiał się on w różnych rejonach jeziora, widziało go całkiem sporo osób. Za każdym razem Człowiek Kozioł zachowywał się podobnie - starał się przepłoszyć ludzi przebywających w okolicy, także skacząc na przejeżdżające samochody.

Jedyne zdjęcie Człowieka Kozła, jakie istnieje, zrobił Allan Parker w roku 1969.



 

Chupacabra Krwiopijca


El Chupacabra znaczy mniej więcej 'wysysacz kóz'. Pierwsze wzmianki na temat tej kryptydy odnotowano w latach pięćdziesiątych naszego wieku. Początkowo grasowała tylko w Ameryce Południowej i Meksyku. Byłaby może wyłącznie legendą, gdyby nie to, że makabryczna działalność Chupacabry rozprzestrzeniła się i na teren Teksasu. Jej skutki, od czasu do czasu, zobaczyć można na własne oczy: tysiące martwych krów, byków, kurczaków i innych zwierząt hodowlanych, a w ciałach tych zwierząt tylko kilka nakłuć - i całkowity brak krwi. Jakby została wyssana przez nieznanego sprawcę.

Według tych, którzy widzieli Chupacabrę, ma ona około 1,20 cm wzrostu i szarawy odcień skóry. Wzdłuż kręgosłupa ma grzebień z włosów, krótkie przednie kończyny zaopatrzone w pazury, a kończyny tylne przypominają kształtem odnóża kangura.




W roku 2004 (lipiec i październik), w wielu miejscach Teksasu znaleziono martwe ciała zwierząt domowych, pozbawionych krwi. Mieszkaniec okolic Elmendorf (hrabstwo Bexar) zgłosił odpowiednim służbom, iż zastrzelił nieznane mu zwierzę, które znajdowało się w jego obejściu. Stwierdzono później, że był to najprawdopodobniej kojot, cierpiący na świerzb (dlatego nie miał sierści). Pobrany materiał genetyczny nie potwierdził jednak tej teorii.


Włochaty Stwór



W niektórych rejonach Teksasu, szczególnie tych bardziej zalesionych i bagiennych, w okolicach rzek (Beamont, park narodowy Big Thicket, południowo-zachodni Teksas, rejony rzeki Brazos). Śmiałkowie, którzy odważą się zapuścić w leśne ostępy, mogą spotkać Włochatego Stwora, zwanego też przez niektórych Wielką Stopą. Ma on około dwa i pół metra wzrostu, z wyglądu przypomina wielką małpę lub też wielkiego i bardzo owłosionego człowieka.

Według relacji tych, którzy mieli nieprzyjemność się z nim zetknąć, był on owłosiony na całym ciele i głośno rycząc, atakował samochody, w których znajdowali się ludzie. Skakał po pojazdach, próbował też schwytać mysliwych, którzy pieszo przemierzali las.

Według jednej z legend, znanych w hrabstwie Bexar, taki właśnie stwór częściowo pożarł 15-letniego chłopca, którego ojciec, właściciel rancza, wysłał do lasu, by młodzieniec nauczył się sztuki przetrwania. Po jakimś czasie, ponieważ chłopiec nie wracał do domu, ojciec wyruszył na poszukiwanie. W gęstwinie leśnej mężczyzna zobaczył wielką bestię przypominającą goryla. Bestia pożerała jego syna! Przerażony widokiem ojciec strzelił do potwora, który zraniony, uciekł w głąb lasu. Niestety chłopiec już nie żył. Załamany tym, co się wydarzyło, nieszczęsny ranczer popadł w depresję i zmarł wkrótce potem.




Ilustracja:

Chupacabra: By Shalom (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)], via Wikimedia Commons

No comments :

Post a Comment